Otwarcie debaty nt. „Zapomniany traktat” z okazji 95. rocznicy podpisania Traktatu Wersalskiego [fr]

Wystąpienie w Instytucie Francuskim w Warszawie
na otwarcie debaty nt. „Zapomniany traktat”
z okazji 95. rocznicy podpisania Traktatu Wersalskiego

Szanowna Pani Minister,

Szanowni paneliści i uczestnicy debaty,

Niemal pół wieku po proklamacji zjednoczonego Cesarstwa Niemieckiego w styczniu 1871 roku, w tej samej Sali Lustrzanej Pałacu Wersalskiego, tym razem przegrane Niemcy podpisały dnia 28 czerwca 1919 roku traktat pokojowy, dokładnie pięć lat po zabójstwie arcyksięcia Franciszka Ferdynanda w Sarajewie. Wtedy to pierwsza wojna światowa dobiegła końca.

Uroczystość podpisania traktatu była skromna i trwała 45 minut. Żadnego wystroju okolicznościowego, żadnych fanfar. Pośrodku galerii, pod symbolicznym obrazem przedstawiającym Ludwika XIV przekraczającego Ren, został przygotowany stół. Wokół niego zasiedli przedstawiciele czterech aliantów: Clémenceau jako reprezentant Francji, Wilson ze strony Stanów Zjednoczonych, Lloyd George z Wielkiej Brytanii oraz Orlando z Włoch. W imieniu Polski podpisy pod traktatem złożyli Roman Dmowski i Ignacy Paderewski, a delegacji niemieckiej przewodniczyli: minister spraw zagranicznych Müller oraz doktor Bell. Było to 95 lat temu.

Dla jednych ten traktat oznaczał „pokój”, a dla innych „dyktat” zwycięzców nad zwyciężonymi. W tamtym okresie wzbudził głęboką debatę intelektualną, kiedy John Maynard Keynes wycofał się z udziału w delegacji brytyjskiej i opublikował książkę pod tytułem „Gospodarcze następstwa pokoju”, na co odpowiedział francuski historyk Jacques Bainville wypunktowując „Polityczne następstwa pokoju”.

Jak dzisiaj, a więc po 95 latach, możemy oceniać Traktat Wersalski? Czy nosi w sobie zalążek przyczyn wybuchu drugiej wojny światowej, jak to mu nieraz zarzucano? Czy był aż tak straszny, na obraz straszliwej wojny, którą kończył?

Daleki jestem od podania własnej odpowiedzi, pozbawiając niejako dzisiejszą debatę swobody refleksji. Jednak traktat wersalski, w większym stopniu, niż traktaty w Trianon, w Saint-Germain-en-Laye, w Neuilly czy w Sèvres, jest nie tylko symbolem pierwszego konfliktu światowego, ale tutaj, w Polsce, wiąże się także z konkretną rzeczywistością, jaką są zmiany terytorialne, które ten Traktat za sobą pociągnął. Dotyczy to oczywiście Francji, ale także właśnie Polski, która odzyskała swój byt państwowy, której przypadły obszerne ziemie na zachodzie, pozwalające Polsce powrócić mniej więcej do granic sprzed pierwszego zaboru, podczas gdy Gdańsk stał się wolnym miastem, zapewniającym Polsce dostęp do morza.

Należałoby zapewne – sądzę, że Państwo tak uczynią w trakcie debaty – wspomnieć również o wszystkich podjętych działaniach zapobiegających odrodzeniu się niemieckiej potęgi, które zresztą budziły kontrowersje, zwłaszcza reparacje wojenne. Należałoby również uwzględnić frustracje i zachwianie równowagi, jakie nastąpiły wskutek tego traktatu.

Wydaje mi się także, że warto by było wspomnieć o tej nowej wizji stosunków międzynarodowych, która wtedy ujrzała światło dzienne. Myślę tu o Lidze Narodów, którą najpierw w roku 1909 wyobraził sobie Léon Bourgeois, a która wtedy powstała, a także o odejściu od tajnej dyplomacji, która wcześniej zbyt często odgrywała pierwszoplanową rolę, o przywróceniu właściwego miejsca pojęciu suwerenności, o uwzględnianiu prawa narodów do samostanowienia. Traktat wersalski jest przygrywką do wizji, która stanowi zerwanie z przedwojennym ładem. Ład ten zdominowany był przez tzw. koncert mocarstw powstały w ramach kongresu wiedeńskiego, a więc przez rozgrywki pomiędzy mocarstwami, z ich formalistycznymi rokowaniami, ostrożnymi i grającymi na zwłokę rozmowami, które nie potrafiły rozwiązać tarć występujących w kwestii Orientu, sporów kolonialnych czy systemu sojuszy. Takie negocjacje jedynie przykrywały napięcia i odwlekały ryzyko wojny, nie ujawniając faktu, że poprzez to właśnie sprzyjały krystalizowaniu się tych napięć.

Natomiast w Wersalu powstał zarys nowego paradygmatu, według którego prawo ma mieć przewagę nad potęgą, z nowymi instytucjami, które mają rozstrzygać sprawy sporne i dbać wszędzie o przestrzeganie legalności i międzynarodowych konwencji. Dzieje dwudziestolecia międzywojennego pokazały, na ile taki sposób zarządzania był utopijny. Gdy jednak przyczyny porażki tego ładu zostały starannie przebadane, stało się to zalążkiem powstania nowej koncepcji stosunków międzynarodowych, której chrzest nastąpił wraz z podpisaniem Karty Narodów Zjednoczonych w San Francisco 26 czerwca 1945 roku – dokładnie 69 lat temu.

Tytuł dzisiejszej debaty „Zapomniany traktat” stanowi doskonałą ilustrację sposobu, w jaki postrzegany jest dzisiaj traktat wersalski. Owszem, nie był doskonały, nosił w sobie zbyt wiele znamion tego jakże często upragnionego rewanżyzmu, ale przecież nie ograniczał się jedynie do tego. Jakie więc nauki możemy dzisiaj czerpać z tego doświadczenia, skoro pojałtański międzynarodowy porządek światowy runął, a my trudzimy się teraz, by stworzyć kolejny?

Z myślą o takich pytaniach, na które zapewne znacznie lepiej ode mnie będą potrafili odpowiedzieć uczestnicy dzisiejszej dyskusji, życzę Państwu doskonałej konferencji w gościnnych murach Instytutu Francuskiego w Warszawie./.

opublikowano 01/07/2014

Haut de page