Uroczystość upamiętniająca 70. rocznicę bitwy pod Monte Cassino [fr]

Szanowni Panowie Ministrowie,

Szanowne Panie i Panowie Kombatanci,

Szanowne Panie i Panowie przedstawiciele Sejmu i Senatu,

Szanowni przedstawiciele korpusu dyplomatycznego,

Szanowni Panowie Generałowie,

Szanowni Państwo,

Drodzy uczniowie Liceum Francuskiego w Warszawie,

Przed blisko siedemdziesięciu laty, osiemnastego maja tysiąc dziewięćset czterdziestego czwartego roku żołnierze Drugiego Korpusu Polskiego pod dowództwem generała Andersa, którego córka zaszczyciła nas dziś swoją obecnością, po siedmiu dniach zaciekłych walk, zdobyli klasztor na wzgórzu Monte Cassino. W tym samym czasie, oddziały francuskie przełamały niemiecką obronę nad Garigliano, otwierając ostatecznie wojskom aliantów drogę do Rzymu.

Spod Monte Cassino i Garigliano, dociera do nas, mimo upływu siedemdziesięciu lat, coś więcej niż tylko przytłumione echo walk. Rozbrzmiewa jedna z legend drugiej wojny światowej, legenda o bitwie o strategicznym znaczeniu, ale jakże krwawej, gdy po wielu nieudanych próbach, wojska sprzymierzone definitywnie przełamały Linię Gustawa. Bez wątpienia trudno jest tym, którym los oszczędził doświadczenia okrucieństwa wojny, dzięki poświęceniu Waszemu i Waszych kolegów, wyobrazić sobie tę jedną z najcięższych i najbardziej krwawych bitew. Żołnierzy Piątej Kresowej Dywizji Piechoty i Trzeciej Dywizji Strzelców Karpackich, wspinających się krok po kroku po stromych zboczach zoranych wybuchami pocisków u stóp klasztoru Benedyktynów. Żołnierzy zgrupowań marokańskich goumierów generała Gauillaume’a, którzy prowadzili natarcie w paśmie Gór Arunci. Jakże nie wspomnieć tutaj poświęcenia strzelców Trzeciej Algierskiej Dywizji Piechoty, zwanej dywizją trzech półksiężyców, walczących na górskich zboczach Apeninów? Czy poświęcenia Kanadyjczyków i Brytyjczyków w dolinie rzeki Liri? A żołnierzy amerykańskich na wiodącej wzdłuż wybrzeża drodze numer siedem?

Bez wątpienia trudno nam dzisiaj poczuć tę dumę, która rozpierała Was, bohaterów spod Monte Cassino, gdy zawisł, na jeszcze dymiących zgliszczach klasztoru, sztandar dwunastego Pułku Ułanów Podolskich, z braku biało-czerwonej flagi i zabrzmiał hejnał grany w tej samej chwili z wieży Bazyliki Mariackiej w dalekim Krakowie. Ale możemy przynajmniej, po wielu latach, wsłuchać się we wzruszające słowa pieśni o czerwonych makach na Monte Cassino, które „zamiast rosy piły polską krew”.

Bowiem dla nas, dzieci, wnuków a nawet prawnuków żołnierzy drugiej wojny światowej, dla nas, na oczach, których budowała się Europa czy dla tych spośród nas, którzy przyszli na świat, kiedy zacierały się już granice między państwami, bez wątpienia trudno jest zmierzyć odwagę, niezachwianą, wiarę i ideały, które przyświecały walczącym. Doświadczyli oni ogromnych cierpień, poznali strach przed śmiercią i okrucieństwo wojny; mieli przed sobą fanatyków, ale także podobnie jak oni sami, młodych mężczyzn, wciągniętych w wojenną zawieruchę, bo nie mieli wyboru. Podczas gdy my, następne pokolenia, dorastaliśmy obok wczorajszego wroga, który dzisiaj stał się przyjacielem, w Europie rozwijającej się w pokoju i zgodzie po tak wielu walkach.

Po tej wojnie, pozostały rozległe cmentarze rozsiane na całym kontynencie, wznoszą się tam obok siebie krzyże katolickie i muzułmańskie półksiężyce, krzyże prawosławne i macewy z gwiazdą Dawida, symbole zjednoczenia w poświęceniu, które legło u podstaw nadziei. Kilku mężów stanu, wizjonerów, umiało nadać sens Waszemu poświęceniu, szanowni bohaterowie bitew pod Monte Cassino i Monte Majo, powołali oni do życia, na naszym kontynencie, instytucje działające na rzecz wolności i niepodległości, pokoju i solidarności. A jeśli zrządzeniem historii Polska, przez prawie pół wieku, nie mogła korzystać z owoców okupionych krwią swoich synów, sprawiedliwość dziejowa sprawiła, że po latach Wasz kraj włączył się w europejski projekt. Kilka dni temu, Polska obchodziła dziesięciolecie przystąpienia do Unii Europejskiej, i korzystam z okazji, by przypomnieć tutaj jak wiele Europa zawdzięcza poświęceniu Polaków w czasie drugiej wojny światowej. Za cztery tygodnie, Prezydenci Francji i Polski, François Hollande i Bronisław Komorowski przypomną o tym na cmentarzu w Urville, w Normandii.

Jednak my, nie możemy zapomnieć, że ten pokój, ta wolność, którą wywalczyliście z takim trudem, stanowią dziedzictwo, które Nas, następne pokolenia, zobowiązuje. Przede wszystkim obliguje nas do pamięci o przeszłości a także do obrony, z godnością i odwagą, tych wartości, tego przesłania nadziei, które nam powierzyliście. W czasie, gdy ciemne chmury ponownie zbierają się nad naszym kontynentem, który wydawać by się mogło predestynowany jest do „wiecznego pokoju”, o jakim pisał Immanuel Kant, musimy nieustannie bronić ideałów, tak drogo okupionych, przed tymi, którzy nieświadomie lub świadomie mogą próbować je podważyć.

Szanowni Kombatanci, Polscy i Francuscy, chylę przed Wami czoło, podobnie jak chylę czoło przed Waszymi towarzyszami broni, poległymi pod Monte Cassino i w pozostałych bitwach, nie zapominamy, że składając ofiarę życia, nigdy nie zaznali wolności, którą nam przywrócili. A patrząc znowu w przyszłość, pragnę na koniec powtórzyć z całą mocą:

Niech żyje Polska!

Niech żyje Francja!

Niech żyje zjednoczona i wolna Europa !

opublikowano 12/05/2014

Haut de page