Seminarium/sympozjum pt. „Bezpieczeństwo Europy – perspektywa weimarska”

Chciałbym zacząć od złożenia hołdu pamięci Hansowi-Dietrichowi Genscherowi, byłemu federalnemu ministrowi spraw zagranicznych i wicekanclerzowi Niemiec. Był jedną z najważniejszych postaci współczesnej Europy, pierwszoplanowym uczestnikiem niemieckiego zjednoczenia a także współpracy francusko-niemieckiej oraz jednym z trzech twórców Trójkąta Weimarskiego, utworzonego w dniu 28 sierpnia 1991 roku.

Przy okazji podkreślę nasze trwałe przywiązanie do tego formatu : Trójkąt Weimarski nie tylko odegrał historyczną rolę wspierając Polskę w jej dołączeniu się do Unii Europejskiej, ale pozostaje nadal dla nas cennym instrumentem współpracy w ramach tej Unii i zachowuje pierwszorzędne znaczenie pośród naszych priorytetów.

Owszem, bywa nieraz obiektem krytyki za brak konkretnych rezultatów, trzeba jednak mieć świadomość tego, że jego wartość nie ogranicza się jedynie do przyjmowania formalnych decyzji, choć miało to nieraz w przeszłości miejsce, jak na przykład w tej dziedzinie, która jest tematem dzisiejszej refleksji, czyli w kwestiach bezpieczeństwa.

Trójkąt Weimarski jest bowiem także pewnym forum dialogu, sprzyja wzajemnemu zrozumieniu i przybliżaniu poszczególnych stanowisk, może doprowadzać do syntezy różnych, ale dopełniających się wrażliwości.

***

A teraz przejdę do głównego tematu naszego spotkania, a więc do bezpieczeństwa w Europie.

Z punktu widzenia Francji, zasadniczym wyzwaniem, jeśli chodzi o bezpieczeństwo Europy, jest obecnie zagrożenie terrorystyczne.

Aby właściwie pojąć wagę tego wyzwania, należy odpowiednio ocenić znaczenie samego problemu. Dla moich współobywateli nie chodzi o coś abstrakcyjnego, lecz o w pełni realne zagrożenie. Ataki terrorystyczne pochłonęły wiele ofiar na ulicach naszych miast (blisko 150 zabitych w ubiegłym roku). To zagrożenie może dotknąć każdego z nas, w każdym miejscu i o każdej porze.

Oczywiście nie chodzi o próbę tworzenia makabrycznego rankingu polegającego na rozstrzyganiu, czy na pierwszym miejscu stawiać terroryzm, czy inne, klasyczne zagrożenia. Niemniej jednak trzeba mieć na uwadze fakt, że terroryzm – oprócz liczebności ofiar – wywiera również silnie destabilizujący wpływ na społeczeństwa poszczególnych krajów i wystawia ich spójność na próbę.

W przypadku krajów takich, jak Polska, które Bogu dzięki nie zostały dotknięte tym fenomenem (choć akurat jedną z ofiar zamachów w Brukseli była Polka a wśród ofiar zamachu w Tunezji znalazło się trzech Polaków), ważne jest, by nie ulec pokusie bagatelizowania niebezpieczeństw, jakie wiążą się z terroryzmem. Chodzi bowiem o zjawisko, które co prawda czerpie swą energię i ma swą centralę dyspozycyjną poza naszymi granicami, ale które wywiera niszczycielski wpływ na sporą część naszej młodzieży. Młodzi ludzie padają ofiarą ekstremistycznych ideologii, które potem wymagają długotrwałych wysiłków, by je wykorzenić. Musimy więc przygotowywać się na to i dostosowywać nasze działania, włącznie z rozwiązaniami instytucjonalno-prawnymi (takie jest na przykład uzasadnienie dla wprowadzonego we Francji stanu wyjątkowego).

Wobec tego poważnego w obecnych czasach zagrożenia, winniśmy zastosować wszelkie dostępne instrumenty. Myślę tu w pierwszym rzędzie o środkach krajowych, jak we wspomnianym przed chwilą francuskim przykładzie. W walce z terroryzmem kluczowe znaczenie ma także koordynacja działań na poziomie europejskim.

Nazajutrz po zamachach na redakcję tygodnika Charlie Hebdo i na sklep sieci Hyper Cacher w styczniu ubiegłego roku, francuskie władze postanowiły przedsięwziąć kroki, które będą adekwatne do rzuconego wyzwania.

Zamachy, które miały miejsce później, przeprowadzone 13 listopada w Paryżu czy niedawno w Brukseli, potwierdziły, że nie czas na wahanie się i że Europa powinna teraz dynamicznie działać w dziedzinach, w których dotąd kumulowały się opóźnienia. Wspólne oświadczenie unijnych ministrów sprawiedliwości i spraw wewnętrznych oraz przedstawicieli instytucji Unii Europejskiej, wydane po nadzwyczajnym posiedzeniu Rady do spraw Wymiaru Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych, zwołanym 24 marca bieżącego roku w sprawie niedawnych zamachów terrorystycznych, wymienia całą listę takich działań.

Wspomnę tu jedynie kilka z nich: szybkie przyjęcie i wdrożenie dyrektywy w sprawie danych dotyczących przelotu pasażera (PNR), wprowadzenie systematycznych kontroli na zewnętrznych granicach strefy Schengen, kontroli nabywania i posiadania broni palnej, zwalczanie fałszowania dokumentów, czy wreszcie utworzenie ogólnoeuropejskiego systemu automatycznego rozpoznawania odcisków palców włączonego do Systemu Informacyjnego Schengen (SIS).

Odpieranie zagrożeń terrorystycznych oznacza także bezpośrednie uderzanie w tych, którzy zlecają bądź są inspiratorami zamachów, włącznie z zastosowaniem środków wojskowych, jak to czyni Francja i jej sojusznicy w Iraku oraz od czasu zamachów listopadowych również w Syrii. Prezydent François Hollande podkreślił to zresztą dostatecznie mocno : prowadzimy prawdziwą wojnę z wrogiem nowego typu.

Cieszą nas składane deklaracje solidarności, mamy także nadzieję, że zapowiedzi włączenia się do działań, jak na przykład ze strony polski, przybiorą wkrótce konkretny wymiar.

Na tym właśnie polega sens francuskiej obecności w Afryce : chodzi o zapobieganie tworzeniu się w upadłych państwach jakiegoś fragmentu tego terrorystycznego półkola, które może rozszerzać się na kolejne mateczniki zamachowców.
Coraz wyraźniejsza aktywność Daesh w Libii pokazuje, że to rzeczywiście groźne zjawisko. Nasza wojskowa obecność w Afryce stanowi więc formę bezpośredniego wkładu w zapewnianie bezpieczeństwa w Europie, choć nasi partnerzy dotąd nie zawsze to sobie w pełni uświadamiali.

Oczywiście, prócz samych działań militarnych, jedynie negocjacje polityczne mogą prowadzić do trwałych rozwiązań konfliktów będących pożywką dla terroryzmu. Pokładamy więc nadzieję w obecnych przemianach przebiegających zarówno w Syrii, jak i w Libii. W dłuższej perspektywie powinniśmy także zintensyfikować dialog i współpracę z krajami, w których powstają terrorystyczne siatki. Musimy przyczynić się do rozwoju i do ustabilizowania tych krajów.

Przy okazji słowo o napływie imigrantów do Europy. Istnieje oczywiście ścisły związek pomiędzy kontrolą granic zewnętrznych a wewnętrznym bezpieczeństwem: kilku członków tych siatek terrorystycznych, które przeprowadziły zamachy w Paryżu i Brukseli, dostało się do Europy pod fałszywą tożsamością, podając się za uchodźców.

Powinniśmy więc działać tak, by Europa wyposażyła się zarówno w odpowiednie środki techniczne, jak i we właściwe procedury. Myślę w szczególności o przyszłej Europejskiej Agencji do spraw Straży Granicznej i Przybrzeżnej. Musimy jednak wystrzegać się uproszczonego utożsamiania migracji z terroryzmem, dbając natomiast o pogodzenie z jednej strony naszych zasad, jak przyjmowanie uchodźców uciekających przed okrucieństwem wojny i terroryzmu, a z drugiej wymogów bezpieczeństwa, w poszanowaniu zobowiązań wspólnotowych i międzynarodowych. Francja o to zabiega. Przypomnę w tym kontekście, że na koniec marca bieżącego roku, na 1100 osób, które skorzystały z europejskich programów relokacji, mój kraj przyjął 379.

Innym głównym rodzajem zagrożeń, które ciążą nad bezpieczeństwem Europy, to te bardziej klasyczne, związane z czynnikami geopolitycznymi i układem sił pomiędzy państwami. Musimy radzić sobie z kontekstem cechującym się mniejszą stabilnością, w którym ujawnia się ponowna afirmacja polityki mocarstwowej niektórych państw, jak na przykład Rosji, co doprowadziło to do zachowań agresywnych w stosunku do Ukrainy. Widać też większą niepewność w odniesieniu do stałości amerykańskiego zaangażowania w Europie. Prócz tego objawia się pewne osłabienie tejże Europy – miejmy nadzieję, że przejściowe - wobec wielości kryzysów, wystawiających na próbę jej zdolność do samoafirmacji, zarówno na zewnątrz, jak i wobec jej własnych obywateli.

Należy przy tym pamiętać, że ta gra, jaką toczą ze sobą poszczególne państwa, staje się coraz bardziej złożona i trudniej uchwytna ze względu na pokusę wykorzystywania słabości przy jednoczesnym unikaniu bezpośredniej konfrontacji. Sprzyja to pojawianiu się takich zjawisk, jak wojna hybrydowa, cyberataki, zagrożenia pośrednie dotyczące na przykład zaopatrzenia w energię. Wszystkie te zagrożenia wymagają zwiększenia odporności ogółu systemów ekonomicznych i społecznych.

W naszym przekonaniu, wobec wszystkich tych wyzwań najlepsza obrona musi polegać na umiejętności łączenia zdolności działania, co zakłada zarówno możliwości sprzętowe, jak i wolę polityczną, z bezpieczeństwem wspólnotowym, w powiązaniu z naszymi sojusznikami, jak i innymi głównymi podmiotami.

Wobec Rosji oznacza to, że z jednej stronny powinniśmy okazywać naszą stanowczość, gdy chodzi o piętnowanie zachowań niemożliwych do zaakceptowania, jak na przykład aneksja Krymu. Z drugiej strony musimy wykazywać wolę prowadzenia dialogu, aby uniknąć jakiegokolwiek niekontrolowanego obrotu spraw, jakże niesprzyjającego w naszych relacjach, a nawet podejmować, gdy tylko to możliwe, wspólne działania, jak w przypadku chęci znalezienia politycznego rozwiązania w Syrii czy na Ukrainie, na bazie rozmów prowadzonych w formacie normandzkim.

Dialog ten będzie przez to skuteczny, że oparty jest na koncepcji odstraszania, potwierdzając tym samym naszą wiarygodność. Decyzje, jakie mają zapaść podczas szczytu NATO w Warszawie, w szczególności te, które dotyczą zwiększonej obecność sił Sojuszu na wschodniej flance, stanowią idące w tym kierunku gesty, których znaczenia nie należy umniejszać. W każdym razie takie jest stanowisko Francji, której siły zbrojne są już i tak w dużej mierze wykorzystywane na innych teatrach działań.

Ten szczyt w Warszawie, będący kolejnym etapem dostosowywania się NATO do zmieniającego się otoczenia, przyczyni się do utrwalenia więzi transatlantyckiej. Będzie również okazją do umocnienia interakcji pomiędzy NATO a Unią Europejską w kwestiach dotyczących bezpieczeństwa. Ten obszar nadal pozostaje mało rozwinięty, choć kontakty między obiema organizacjami są coraz częstsze. Wizja Europy obrony jako podejścia konkurencyjnego wobec NATO została już odłożona do lamusa: szczyt w Newport jasno potwierdził rolę Unii Europejskiej dla bezpieczeństwa przestrzeni euroatlantyckiej. W dziedzinach takich, jak zwiększanie zdolności militarnych poszczególnych partnerów czy rozwijanie odporności wobec nowych zagrożeń, powinniśmy jak najlepiej wykorzystywać komplementarność obu tych organizacji.

Wreszcie Francja pragnie nadal podejmować wysiłki zmierzające do tego, by wyposażyć Europę w rzeczywiste i autonomiczne zdolności obrony. Unia nie może zadowalać się już dłużej rolą widza wobec niepokojów ogarniających świat, nie może ograniczać swoich działań do tak zwanej „dyplomacji książeczki czekowej”. Powinniśmy zasiadać przy stole, przy którym toczą się rozmowy o wielkich kryzysach, jak ten w Syrii, bo i tak ponosimy skutki tych kryzysów, czasem w większym stopniu, niż inne kraje.

W tym celu chcielibyśmy, by Strategia Bezpieczeństwa, która zostanie zaprezentowana na czerwcowej Radzie Europejskiej, potwierdziła w pełni wagę wymiaru militarnego w działaniach zewnętrznych Unii Europejskiej. To z kolei zakłada wyposażenie się w środki sprzętowe odpowiednie do naszych zamierzeń.

Trzeba też uzyskać konkretne efekty w tych kilku dziedzinach Wspólnej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony, które są obecnie tematem dyskusji. Chodzi o inicjatywę CBSD (capacity building for security and development), czyli budowania zdolności na rzecz bezpieczeństwa i rozwoju, w celu wyposażenia szkolonych przez nas sił bezpieczeństwa naszych partnerów w broń nieśmiercionośną. Chodzi również o wydzielenie w budżecie unijnym środków finansowych służącym badaniom naukowym, które wspierają obronność. Prócz tego, budowanie innowacyjnego europejskiego przemysłu obronnego wymaga ustanowienia trwałych i długofalowych sojuszy, co powinno stać się naturalnym podejściem zarówno samych przedsiębiorców, jak i władz publicznych.

Oto ogólny zarys tego, co dla Francji stanowi priorytet, jeśli chodzi o bezpieczeństwo w Europie. Możemy się między sobą różnić (na przykład jeśli chodzi o kolejność, w jakiej byśmy poszczególne priorytety wymienili), ale nie wątpię w to, że w kwestiach zasadniczych nasze poglądy okażą się zbieżne.

opublikowano 11/04/2016

Haut de page