Nawiązanie współpracy między PHO, MBDA i Thales

Szanowni Panowie Posłowie i Senatorowie,

Szanowni Panowie Generałowie,

Szanowni Panowie Prezesi i Dyrektorzy,

Szanowni Państwo,

Witam Państwa serdecznie w Ambasadzie Francji i na wstępie dziękuję, że zechcieli Państwo przyjąć moje zaproszenie.
Jest dla mnie zaszczytem móc dzisiaj świętować nawiązanie współpracy pomiędzy PHO, MBDA i Thales, jako partnerów polskiej oferty projektu obrony przeciwlotniczej Wisła.

Decyzja ta wpisuje się w ciąg zdarzeń, które gruntownie przemieniają strategiczny krajobraz naszego kontynentu. Objąłem funkcję ambasadora w Polsce 20 miesięcy temu i jestem pod wrażeniem przebytej w tym czasie drogi. Drogi przebytej przez nasze kraje, bo – jak to podkreślił Premier polskiego rządu pan Donald Tusk, gdy witał Prezydenta Francji François Hollande’a 29 listopada ubiegłego roku – „polsko-francuskie relacje są najlepsze w historii”.

Nasze stosunki są szczególnie intensywne w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony. Nasi ministrowie obrony spotkali się nie mniej niż 8 razy w ciągu 20 miesięcy, podpisali dwa listy intencyjne i jedno porozumienie techniczne. Dialog strategiczny nie był nigdy równie intensywny, a zintensyfikowaliśmy jeszcze bardziej nasze konsultacje w tych niepewnych czasach, gdy bezpieczeństwo naszego kontynentu jest najbardziej zagrożone od czasów zakończenia zimnej wojny. Nasi Prezydenci rozmawiali w zeszłym tygodniu o kryzysie ukraińskim, a nasi ministrowie spraw zagranicznych są w stałym kontakcie – udało im się nawet, przy udziale ich niemieckiego kolegi, doprowadzić 21 lutego do wynegocjowania umowy pomiędzy stronami konfliktu w Kijowie.

Nikt oczywiście nie spodziewa się rozwiązania tego kryzysu na drodze wojskowej, ale wprowadzamy w życie wszystkie środki w naszej dyspozycji, by przesłać Moskwie stanowczy sygnał, że nie zgadzamy się na aneksję Krymu, ani na ataki na integralność terytorialną niepodległego państwa, jakim jest Ukraina. Te przesłania znajdują oddźwięk w postawie całej międzynarodowej społeczności. Wysłaliśmy te ostrzeżenia razem, w całkowitej zgodzie, po nadzwyczajnej sesji Rady Europejskiej w zeszłym tygodniu. Zostały one powtórzone w decyzjach Rady Atlantyckiej i w dwustronnych kontaktach z Rosją.

Jeżeli chodzi o Sojusz Atlantycki, to uczestniczyłem wczoraj, w pałacu prezydenckim, w uroczystościach z okazji 15 rocznicy przyjęcia Polski do NATO. Każdy mógł zdać sobie sprawę z tego, jak bardzo Europa zyskała na stabilności i bezpieczeństwie dzięki rozszerzeniu na wschód. Francja, która jest jednym z krajów założycielskich Sojuszu, zawsze dbała o wypełnianie wszystkich obowiązków sojuszniczych.

Francja jest jednym z głównych uczestników pod względem liczebności kontyngentów i wielkości środków w ramach operacji prowadzonych przez NATO, począwszy od roku 1993 w Bośni. Pod względem budżetowym, Francja jest jednym z największych płatników na rzecz NATO. Jest 3. płatnikiem do budżetu zwykłego.

Francja wypełnia całkowicie swe zobowiązania jako sojusznik, co stale potwierdza podejmując przypadające na nią patrole powietrzne na rzecz państw bałtyckich, jak również poprzez masowy udział podczas ćwiczeń Steadfast Jazz, które odbyły się w listopadzie 2013 roku w Polsce, a w których byliśmy reprezentowani przez 1 250 żołnierzy, co stanowiło zdecydowanie najliczniejszy kontyngent spośród zagranicznych wojsk biorących udział w tych ćwiczeniach.

Musimy dziś pokazać naszą determinację, naszą jedność, naszą wiarę w wartości, które podzielamy, a które są fundamentem naszej solidarności.

Ale pierwszym atutem zbiorowego systemu obrony są narodowe możliwości obrony. Myślę, że ta idea tkwi u podstaw woli Prezydenta Komorowskiego zmodernizowania polskich sił zbrojnych, idea, która – jak zauważyłem – zakorzeniła się w polskiej myśli strategicznej, zgodnie z przysłowiem „Pomóż sobie, a niebiosa ci pomogą”.

Polska jest jednym z tych krajów w Europie, które najpoważniej podchodzą do kwestii własnej obronności. Coraz częściej zauważam też, jak wielką wagę Polska przykłada do koncepcji autonomii strategicznej, czy to w zakresie instrumentów służących ocenie sytuacji, czy to w zakresie środków działania i interwencji, jakimi dysponuje.

Ta ewolucja, ten stan rzeczy mogą jedynie nas zbliżać do siebie, bo zarówno Polska, jak i Francja musiały w dziejach srogo zapłacić za ignorowanie realiów. Od dziesięcioleci Francja uczyniła z autonomii strategicznej cnotę kardynalną – wiedzą Państwo, jak wielką rolę przypisywał jej generał de Gaulle – i wyposażyła się we wszystkie środki zapewniające autonomię w podejmowaniu decyzji, co przekłada się na powstanie krajowego przemysłu obronnego, na technologie, które sami opracowaliśmy, co rzecz jasna miało swój koszt, ale była to cena tak pojętej autonomii.

Obecnie przeznaczeniem Francji – i to nieodwołalnie – jest Europa. Cieszę się, że Polska również dokonała takiego wyboru. Oba kraje postanowiły, że tę autonomię strategiczną, która – używając sformułowania generała de Gaulle’a – jest naszym pilnym obowiązkiem, przeniesiemy na poziom europejski. Chcemy bowiem, by cały nasz kontynent zachował swe zdolności obronne w dziedzinie lotnictwa, przestrzeni kosmicznej, elektroniki, a także w dziedzinie pocisków rakietowych.

Ten wysiłek podjęliśmy już z tymi europejskimi partnerami, którzy gotowi byli przyjąć z nami to wyzwanie, czy to z Niemcami, z Hiszpanią, z Wielką Brytanią. Zawarliśmy sojusze, zacieśniliśmy współpracę, przeprowadziliśmy fuzje przedsiębiorstw, godząc się nieraz na znaczące ofiary, w szczególności poświęcając część miejsc pracy.

Dzisiaj jednak takie nazwy, jak Thales i MBDA, czy też Airbus, są synonimem technologicznej i strategicznej autonomii Europy. Jest to przede wszystkim – chciałbym to szczególnie podkreślić – owocem wspólnej woli państw, efektem zastosowania w praktyce maksymy „w jedności siła”, choć te podmioty nadal w pełni respektują prawa rynku.

Dzisiaj PHO wybiera ściślejszą współpracę na poziomie europejskim, postanawia bowiem wybrać europejskich partnerów, znanych i uznanych za ich wiedzę fachową jeśli chodzi o pociski rakietowe w przypadku MBDA oraz radarów w przypadku firmy Thales; dzięki temu, razem będą współpracować na rzecz rozwoju jednego z najistotniejszych programów modernizacji sił zbrojnych.

Tę polską ofertę postrzegamy jako partnerstwo korzystne dla całej Europy:

- w zakresie dzielenia się technologiami oraz wynikami w dziedzinie badań i rozwoju,

- pod kątem strategii dostępu ro światowego rynku,

- ze względu także na tworzenie trwałych powiązań, które wpisują się w horyzont czasowy obejmujący wiele dziesiątek lat.

Również i inne propozycje mariażu zostały wysunięte lub się zarysowują, a za każdym razem oznaczają one trwałe więzi, długoterminowe sojusze pomiędzy grupami o podobnym podejściu w wielu dziedzinach. Jak Państwu wiadomo, program zbrojeniowy obejmuje okres czterdziesto czy pięćdziesięcioletni. Aby takie partnerstwo było trwałe, powinno być przede wszystkim oparte na zrównoważonym sojuszu. Nie ma mowy o tym, by jedna strona wchłonęła drugą, każda powinna znaleźć w tym sojuszu korzyść handlową, technologiczną czy strategiczną.

Wszystko to, co dziś omawiano, jest dokładnym przeciwieństwem tak zwanego zakupu prosto z półki, kiedy zakupiony produkt zawiera tak zwane czarne skrzynki, które ograniczają swobodę nabywcy w stosowaniu danego uzbrojenia. Z tym wiążą się też chimeryczne warunki offsetowe oraz wygórowane koszty przeglądów czy utrzymania.

Dziś natomiast na stole mamy transfer technologiczny, udział w ryzyku i w korzyściach, w badaniach i rozwoju na rzecz systemów przyszłości, które nie powinny być niejako na końcu smyczy, ale których kody źródłowe sami wspólnie napiszemy, tak by właściciel władał tymi systemami w pełni, a nie był jedynie ich użytkownikiem. Te systemy powinny być w przyszłości rozwijane, dostosowując się do zmieniających się potrzeb, tworząc uzbrojenie, które nie będzie podlegało żadnym ograniczeniom eksportowym prócz tego, co same nasze rządy wspólnie postanowią.

Dla nas, wyzwaniem na dziś jest rozstrzygnięcie, czy zachowując miejsce w awangardzie technologicznej i przemysłowej Europa chce zachować dotychczasową rangę w tym drapieżnym wyścigu, targającym branżą zbrojeniową na świecie, w którym udział biorą niezwykle zadziorne podmioty spoza Europy, jak Stany Zjednoczone oczywiście, ale też Izrael czy Rosja, a nawet nowoprzybyli, jak Chiny. Wiadomo nam wszystkim, że ten sektor w mniejszym stopniu kieruje się zasadami rynkowymi, a znacznie bardziej strategiami politycznymi.

Nasze podejście powinno być również polityczne, tym bardziej, że z racji przeważnie dwoistego zastosowania jego technologii, przemysł obronny jest także podstawą dla wszelkiego innego przemysłu. Do nas więc, Europejczyków, należy w pierwszym rzędzie obrona naszego przemysłu.

Polskie władze są świadome tej konieczności bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej. Taki jest sens inicjatywy Prezydenta Bronisława Komorowskiego, który niedawno zaprosił partnerów z Trójkąta Weimarskiego – a należy pamiętać, że te trzy kraje wytwarzają łącznie 40 % PKB Unii Europejskiej – na konferencję wysokiego szczebla poświęconą zagadnieniom przemysłu, konkurencyjności i innowacyjności. Miała ona miejsce w dniach 6 i 7 lutego w Krakowie, przy udziale Głowy polskiego państwa, a była w części poświęcona właśnie przemysłowi obronnemu. Niektórzy z Państwa brali w tej konferencji udział, za co dziękuję.

Nikt lepiej nie ujął istoty tego wyzwania, któremu mamy dziś stawić czoło, jak właśnie Prezydent Komorowski. Zacytuję więc: „Możemy i powinniśmy rozwijać potencjał tkwiący w weimarskiej formule. Mając doświadczenie wspólnych europejskich projektów, takich jak Airbus czy Galileo, razem możemy podejmować nowe inicjatywy przemysłowe. Kluczowym polem współpracy przemysłu europejskiego powinien być m.in. przemysł obronny w ramach wspólnotowej polityki bezpieczeństwa. Zaawansowany przemysł jest ważny dla naszej obronności i bezpieczeństwa, a dodatkowo poprzez wdrożenia w projektach cywilnych pomoże nam zwiększyć innowacyjność i konkurencyjność gospodarki”.

Gdy Europa ma odpowiednią wolę i gdy przeznacza na to odpowiednie środki, może osiągnąć sukces. Zależy to tylko od nas, Europejczyków. To wszystko sprawia, że żyjemy obecnie w przełomowym okresie naszych wspólnych dziejów; możemy czuć się uprzywilejowani z tego tytułu, że jesteśmy tego świadkami i że możemy brać w tym udział.

Podsumowując, życzę Państwu trwałych, ambitnych i konkurencyjnych sojuszy. Obyście Państwo, jako europejscy przedstawiciele przemysłu obronnego, utworzyli nową jakość, która okaże się światowym osiągnięciem obronności jutra.

opublikowano 13/03/2014

Haut de page