Narada Ambasadorów: przemówienie inauguracyjne Prezydenta RF [fr]

Tłumaczenie z francuskiego

Przemówienie inauguracyjne wygłoszone przez Prezydenta Republiki Francuskiej
na dorocznej naradzie ambasadorów


Paryż, 25 sierpnia 2015 r.


Pałac Elizejski

Panie Premierze,
Panie Ministrze Spraw Zagranicznych,
Panie i Panowie Ministrowie,
Panie, Panowie Parlamentarzyści, Panie, Panowie Ambasadorzy,

Francja przygotowuje się do goszczenia Konferencji Klimatycznej i ten temat dominuje od poniedziałku w Państwa zajęciach. To nadzwyczaj ważne wydarzenie zmobilizowało całkowicie najwyższe władze państwowe, ale również administrację wszystkich szczebli, wszystkie podmioty publiczne, jak również innych, licznych uczestników życia odpowiadających za tę czy inną dziedzinę.

Naszym obowiązkiem jest osiągnąć sukces, ponieważ chodzi o sprawę międzynarodową i ponieważ to Francja jest gospodarzem tego wielkiego spotkania. Nasza dyplomacja pod kierownictwem Laurenta Fabiusa jest współautorem tej inicjatywy. Pozycja naszego kraju, jego rola i jego wpływy, predestynują go do uczestniczenia w negocjacjach, które będą miały decydujący wpływ na przyszłość naszej planety.

Nasza planeta musi jednak stawić czoło nie tylko ociepleniu klimatu, ale również terroryzmowi, który osiągnął poziom barbarzyństwa i zagrożenia niespotykany od dziesięcioleci.

Francja stała się jego ofiarą w styczniu tego roku. Potrafiła zachować zimną krew i jedność w godzinie próby, a społeczność międzynarodowa dała wyraz wyjątkowej solidarności wobec naszego kraju, który jest symbolem wolności w oczach całego świata.

Jesteśmy nadal zagrożeni agresją – taką, jaka miała miejsce w piątek w pociągu Thalys na linii Amsterdam-Paryż. Mogła się ona zakończyć straszliwą rzezią, gdyby nie odwaga wielu pasażerów, zwłaszcza amerykańskich wojskowych, których odznaczyłem wczoraj. Ta agresja jest nowym dowodem na to, że powinniśmy się przygotować na inne ataki i lepiej się chronić.

Nasze bezpieczeństwo decyduje się przede wszystkim wewnątrz naszych granic. To przekonanie skłoniło nas do przeprowadzenia operacji Sentinelle, w którą zaangażowani są nie tylko policjanci i żandarmi, ale również 7000 żołnierzy. To zagrożenie usprawiedliwia wzmocnienie służb wywiadowczych i zmiany w naszym prawodawstwie pozwalające tym służbom skuteczniej działać w poszanowaniu wolności obywatelskich.

Jest to również niezbędne, byśmy mogli walczyć z zagranicznymi bojownikami, rozpoznawać osoby powiązane z ruchami fundamentalistycznymi, ustalać ich tożsamość i śledzić je.

Nasze bezpieczeństwo decyduje się również poza naszymi granicami. Największym zagrożeniem jest tak zwane Państwo Islamskie. Organizacja ta kontroluje rozległe obszary Syrii, Iraku, dysponuje znacznymi środkami pochodzącymi z różnorakich form przemytu, ma agentury na całym świecie. Ta organizacja rekrutuje, indoktrynuje i organizuje członków w celu zabicia jak największej liczby ludzi.

Muzułmanie są ich pierwszymi ofiarami w Iraku, Syrii, Kuwejcie i Libii, ale inne mniejszości również są atakowane i mordowane. Z tego też powodu zainauguruję za kilka dni w Paryżu konferencję, zorganizowaną przez Laurent Fabiusa, poświęconą sytuacji chrześcijan na Bliskim Wschodzie i ofiarom prześladowań religijnych i etnicznych.

Państwo Islamskie niszczy również wspólne zabytki ludzkości. W Palmyrze byłemu dyrektorowi stanowiska archeologicznego w barbarzyński sposób ścięto głowę, a w ostatnią niedzielę całkowicie zburzono świątynię Baalszamina.

Organizacja ta ma za cel usunięcie wszelkich śladów humanizmu, sterroryzowanie opinii publicznej strasznymi obrazami, aktami przemocy i okrucieństwa, pokazanie, że jej barbarzyństwo nie ma żadnych granic. Również w tej dziedzinie powinniśmy działać: dziesięć lat po podpisaniu konwencji UNESCO o różnorodności kulturowej, postanowiłem powierzyć dyrektorowi Luwru, Panu Jean-Luc Martinezowi, misję ochrony dóbr kulturalnych podczas konfliktów zbrojnych.

Francja podejmie wszelkie niezbędne kroki, by lepiej chronić dzieła sztuki i zabytki, i by zwalczać przemyt, który służy finansowaniu terroryzmu, albowiem prócz niszczenia zabytków trwa również handel dziełami sztuki, a ponieważ są sprzedawcy, muszą być i nabywcy.

W Afryce terroryzm przybrał nazwę Boko Haram. W wyniku jego aktów przemocy, w tym samobójczych ataków, zginęło wiele osób, 10000 od początku roku. W zeszłym roku było 14000 ofiar, głównie kobiet i dzieci. Nieszczęście to dotknęło wszystkie kraje regionu, najpierw Nigerię, potem Kamerun, Czad i Niger. Powinniśmy wykazać się niezłomną solidarnością wobec tych krajów, ponieważ są naszymi przyjaciółmi, ale również dlatego, że chodzi o równowagę całej Afryki Zachodniej.

Za kilka dni przyjmę Pana Buhari, nowego Prezydenta Nigerii, i potwierdzę gotowość Francji do zgromadzenia wszystkich uczestników walki przeciwko Boko Haram, jak to uczyniliśmy w zeszłym roku. Chodzi o skoordynowanie działalności naszych administracji, wymianę informacji, ale również o możliwość wspólnego działania w regionie. Minister Obrony ma tę sytuację na względzie i wie, co mamy zrobić.

Interwencja w Mali była pewnego rodzaju demonstracją. Okazało się, że można z pomocą Unii Afrykańskiej, krajów europejskich i ONZ zmusić terroryzm do odwrotu. Te same cele ma operacja Barkhane, prowadzona w innej formie. Tu również chodzi o zmuszenie terroryzmu do odwrotu.

Wzywamy stanowczo mieszkańców Afryki do stworzenia sił szybkiego – jak najszybszego – reagowania. Jesteśmy gotowi wspierać je, szkolić i - we współdziałaniu z innymi krajami europejskimi - również częściowo finansować.

Zdajemy sobie sprawę z roli, jaką odgrywa Tunezja. To tu narodziła się Arabska Wiosna. To tu prowadzona jest wzorcowa transformacja demokratyczna. Terroryzm nie ominął tego kraju, uderzył w Bardau i Susie, by pozbawić go wpływów z turystyki, niezbędnych jego gospodarce.

Wezwałem kraje europejskie do rozwinięcia partnerstwa z Deauville i rozszerzenia go na dziedzinę bezpieczeństwa, ponieważ nie możemy pozostawić Tunezji samej sobie wobec wroga, który przecież jest również naszym wrogiem.

Użycie siły jest niezbędne w konfrontacji z terroryzmem, dlatego też wystąpiłem o wysłanie naszych wojsk do Mali i o wzięcie udziału w koalicji w Iraku.

Wysoki poziom zagrożenia, który szybko nie zmaleje, skłonił nas do przejrzenia ustawy o ramach finansowych resortu obrony i do znalezienia dodatkowych środków, pomimo obecnych ograniczeń budżetowych. Dzięki temu możemy wyposażyć naszą armię w sprzęt i środki ludzkie na długi okres.

Aby Francja mogła nadal odgrywać czynną rolę, musimy spełnić dwa warunki. Musimy wziąć na siebie odpowiedzialność, kiedy sytuacja tego wymaga, i dysponować niezbędnymi środkami. Można chcieć, ale jeżeli nie można nic więcej zrobić, jaki sens mają działania polityczne lub publiczne oświadczenia? Tak więc musimy posiadać środki umożliwiające wprowadzenie w życie naszej odpowiedzialności.

Oczywiście działania wojskowe same w sobie nie wystarczą, ponieważ terroryzm wykorzystuje chaos polityczny. Nasza dyplomacja musi znaleźć wyjście z obecnych kryzysów.

W Syrii świat zareagował późno, zbyt późno. Francja zaalarmowała społeczność międzynarodową już latem 2012 roku i natychmiast potwierdziła swe wsparcie dla syryjskiej opozycji. To ja pierwszy uznałem ją za jedynego prawowitego przedstawiciela ludu syryjskiego.

Rok później gotowi byliśmy ukarać reżym, który użył - to było oczywiste - broń chemiczną przeciwko swej ludności. Bezczynność światowej społeczności, po tym jak z całym rozmysłem przekroczono czerwoną linię, drogo kosztowała, bardzo drogo. Państwo Islamskie, które nie istniało w swej obecnej formie w Syrii, rozwinęło tam swą działalność, a Baszszar al-Asad nadal masakrował swój lud i czyni to niestety do tej pory.

Co powinniśmy czynić? Powinniśmy ograniczyć działalność terrorystyczną, nie oszczędzając Asada, który ma zbieżne cele z terrorystami. Jednocześnie powinniśmy szukać sposobu przeprowadzenia transformacji politycznej w Syrii, to konieczność. Rada Bezpieczeństwa potwierdziła ten fakt, przyjmując w zeszłym tygodniu deklarację, pierwszą od dwóch lat. Deklaracja idzie w dobrym kierunku i jest ważnym krokiem. Rosja przyłączyła się do deklaracji, a więc można rozpocząć dialog. Trzeba jeszcze ustalić jego warunki.

Pierwszy warunek to zneutralizowanie Baszszara al-Asada, drugi to danie solidnych gwarancji wszystkim umiarkowanym siłom opozycyjnym, zwłaszcza sunnitom i Kurdom oraz zachowanie struktur państwowych i jedności Syrii. A wreszcie ostatni warunek, niewątpliwie decydujący, czyli zaangażowanie wszystkich zainteresowanych stron w poszukiwanie rozwiązania. Myślę tu o krajach Zatoki Perskiej, o Iranie i Turcji, która musi się włączyć do walki przeciwko Państwu Islamskiemu i nawiązać dialog z Kurdami, a raczej powrócić do rozmów z nimi.

Wzywam do podjęcia tego poważnego problemu, który zyskał na znaczeniu w ostatnich miesiącach, i do uświadomienia sobie, że terroryzm zagraża wszystkim krajom regionu, wszystkim potęgom a nie jedynie niektórym, oraz że rozwiązanie kryzysu syryjskiego wymaga współdziałania wszystkich krajów. Francja jest gotowa wziąć na siebie część odpowiedzialności.

Tymczasem nadal będziemy pomagali umiarkowanej opozycji syryjskiej i uczestniczyli w koalicji w Iraku, dbając o poprawę jej skuteczności, ponieważ nie można angażować sił, nie można wysyłać ludzi, jeżeli nie ma się ściśle określonych celów ani środków do ich osiągnięcia.

Wesprzemy również reformy wprowadzane przez irackiego premiera Abadiego, zmierzające do wzmocnienia instytucji, zachowania struktur i jedności państwa oraz zjednoczenia wszystkich społeczności. Krótko mówiąc, należy zrobić to, co nie zostało zrobione kilka lat temu w Libii. Płacimy obecnie wysoką cenę za to, że nie skonsolidowaliśmy tego kraju po interwencji wojskowej, która była niezbędna. Libia jest rozległym krajem z licznymi bogactwami naturalnymi. Te bogactwa nie zniknęły, są wykorzystywane do różnych celów, które, mówiąc oględnie, nie zawsze służą rozwojowi kraju. Kraj ten, który padł ofiarą wielkich niepokojów, ma w tej chwili dwa rządy, przynajmniej o jeden za dużo.

Popieram wysiłki specjalnego przedstawiciela Sekretarza Generalnego ONZ zmierzające do stworzenia rządu jedności narodowej, który mógłby z poparciem społeczności międzynarodowej odizolować grupy ekstremistyczne, przywrócić bezpieczeństwo na terytorium kraju, kontrolować przemieszczanie się ludności i walczyć z wszelkiego rodzaju przemytem.

Jeżeli chodzi o przemieszczanie się ludności, to kryzysy migracyjne osiągnęły poziom niespotykany od zakończenia drugiej wojny światowej. Te migracje, napływ uciekinierów do Europy i nie tylko, są tragicznymi konsekwencjami mnożących się konfliktów. Jeżeli przyjrzymy się temu bliżej, okazuje się, że chodzi o Syryjczyków i Irakijczyków, którzy uciekli najpierw do innych krajów tego regionu, czyli Libanu, Jordanii, Turcji zmuszonych stawić czoło napływowi co najmniej 5 milionów uciekinierów. Nie zapominam również o nieszczęściach w Erytrei, Sudanie i Somalii, które dodatkowo zwiększyły liczbę emigrantów, zwłaszcza po wybuchu kryzysu w Libii. W ciągu ostatnich kilku miesięcy stwierdzono 350000 nielegalnych przekroczeń granicy strefy Schengen. Trudno nawet określić rzeczywiste rozmiary tego zjawiska.

Niemcy poinformowały o przybyciu 800000 uciekinierów w ciągu jednego roku. Mówi się, że to wyjątkowa sytuacja i istotnie tak jest. Jest wyjątkowa ze względu na swe rozmiary, powagę sytuacji, możliwe konsekwencje i napięcia, jakie wywołuje. W Europie znów wznosi się mury, wysyła pojazdy pancerne, kładzie zasieki z drutu kolczastego. Ośrodki dla imigrantów są atakowane. Oto jak wygląda dzisiaj sytuacja. Ze względu na różnorakie konflikty chyba nieprędko się to zmieni.

Niektórzy chcieliby nam wmówić, że powrót do granic międzypaństwowych byłoby cudownym rozwiązaniem tego problemu. Ale to oszukańcze głosy, które jednak mogą przez chwilę wyglądać bardzo wiarygodnie. Francja musi na poziomie europejskim i międzynarodowym traktować w sposób humanitarny osoby uciekające przed kryzysami i wojnami, ale też rozróżniać z całą stanowczością różne motywacje migracyjne. Musimy podejmować interwencje humanitarne, kiedy to niezbędne, organizować przyjęcie uciekinierów, wypełniać zobowiązania w sprawie azylu politycznego, ale również zająć się emigrantami, którym odmówiono prawa pobytu i walczyć z organizacjami przestępczymi organizującymi przemyt osób.

Europa nie bez problemów przyjęła w czerwcu b.r. decyzje w sprawie ratowania emigrantów na Morzu Śródziemnym. Okazały się one w miarę skuteczne, co zresztą doprowadziło do zwiększenia liczby emigrantów próbujących przedostać się przez Morze Śródziemne i również liczby przemytników, którym zdarza się opuszczać statki pełne rodzin uciekinierów, narażając ich życie na olbrzymie niebezpieczeństwo.

Obecnie, różnice między rozwiązaniami stosowanymi przez poszczególne państwa członkowskie co do przyjmowania imigrantów powodują zaburzenia równowagi w krajach, do których nielegalni imigranci napływają masowo. Tymi krajami są Włochy i Grecja. Wspomniane różnice prowadzą także do zachwiania równowagi w krajach, które przyjmują dużą część uchodźców, lub które muszą, jak na przykład Francja, zajmować się trudnymi sytuacjami powstałymi na granicach strefy Schengen, czego przykładem jest Calais.

Wspólnie z Niemcami przedstawiamy propozycje, aby Europa znalazła odpowiedź na miarę wyzwania, przed którym stoimy. Ministrowie Spraw Wewnętrznych Francji i Niemiec wspólnie opracowali zbiór zaleceń. Wczoraj w Berlinie, rozmawiałam o tym z Kanclerz Angelą Merkel i przekazaliśmy kilka propozycji naszym partnerom.

Po pierwsze, chcemy przyspieszyć utworzenie ośrodków przyjmujących uchodźców we Włoszech i w Grecji, które za zadanie będą miały - a właściwie są do tego zobowiązane - rozróżniać osoby ubiegające się o azyl, które muszą być rejestrowane, od imigrantów, którzy przebywają w innych celach, ale nie mogą zostać przyjęci w obecnym stanie rzeczy.

Po drugie, musimy czuwać nad równomiernym rozmieszczaniem uchodźców, a są obecnie kraje w Europie, które odmawiają ich przyjmowania.

Musimy także zapewnić godne traktowanie osobom, które przybyły w sposób nielegalny, jest to warunkiem skuteczności naszych zasad, po to by również chronić uchodźców i osoby ubiegające się o azyl.

Wreszcie, musimy dysponować ujednoliconym systemem azylowym przewidującym skrócenie terminów rozpatrywania wniosków, harmonizację zasad, świadczeń, musimy także, między Europejczykami, ustalić wspólną listę krajów bezpiecznych, bowiem są kraje, w przypadku których nie ma podstaw do udzielania prawa azylu. Musimy dysponować wspólnymi środkami, by walczyć z siatkami przemytników ludzi i wreszcie, we współpracy z Agencją Frontex, koniecznym jest utworzenie europejskiej straży granicznej.

Propozycje te są zarazem godne naszych zobowiązań, a także stanowcze w obliczu zagrożenia spowodowanego zaistniałą sytuacją, powinny być przedmiotem obrad Rady Europejskiej a następnie zostać jak najszybciej wdrożone.

Rozwiązanie wiąże się także z aktywną polityką rozwoju, będzie ona jednym z punktów porządku obrad szczytu krajów Europy i Afryki, jaki chcemy zorganizować w listopadzie na Malcie. Francja pragnie, abyśmy mogli, jak to proponuje Komisja Europejska, utworzyć fundusze: dla Sahelu, chodzi tu o fundusz w wysokości miliarda euro, aby wesprzeć gospodarki regionów dotkniętych migracją i umożliwić młodym ludziom pozostanie w miejscu zamieszkania.

Ta kwestia migracji może przeciwstawić sobie Północ i Południe, poza napięciami, jakie ten problem może wywołać w Europie, w każdym z naszych krajów, stanowi poważne zagrożenie dla równowagi. Zatem musimy oddalić to zagrożenie. Musimy działać na rzecz wspólnego rozwoju, kształcenia personelu, dostosowania Afryki do norm energetycznych, wzrostu gospodarczego i bezpieczeństwa.

Francja, którą z Afryką łączą silne i bliskie więzi, powinna podejmować inicjatywy we współpracy ze swoimi europejskimi partnerami. To właśnie niebawem zaproponujemy.

Podobnie Francja nie szczędzi wysiłków, działając na rzecz pokoju. Jeszcze kilka tygodni temu, wielu dyplomatów zastanawiało się nad tym, czy możliwym jest zawarcie porozumienia z Iranem, aby zapobiec rozprzestrzenianiu broni jądrowej.

Porozumienie zostało podpisane. I uważamy, że stanowi ważny krok naprzód. Francja czuwała nad tym, by ustalono warunki zapewniające trwałość osiągniętego kompromisu zwłaszcza w dwóch punktach, które, dla nas, były istotne: kontrole i audyty z jednej strony oraz zniesienie sankcji, z drugiej strony, uzależnione od wywiązania się Iranu z podjętych zobowiązań.

Czy ten kryzys mamy już definitywnie za sobą? Przyszłość pokaże. Musimy się o tym upewnić, ale jasnym jest, że to, co kilka miesięcy temu uznawano za główne zagrożenie, zostało obecnie zażegnane. Pragnę jeszcze raz podkreślić moje wsparcie dla tego porozumienia oraz wyrazić życzenie, aby mogło zostać szybko wprowadzone w życie przez wszystkie strony.

Możliwe są nowe relacje z Iranem, budzi to wiele nadziei, które nie powinny stać się iluzjami czy dowodem naiwności. Słowo „naiwność” może zresztą być źle zrozumiane. Musimy uczynić wszystko, by nasze dwustronne stosunki mogły na nowo zostać nawiązane i musimy także zwrócić się do Iranu o przyłączenie się do rozwiązywania kryzysów, które sieją spustoszenie w tym regionie.

Powiedziałem to Prezydentowi Rohaniemu, gdy spotkałem się z nim po raz pierwszy, nazajutrz jak został wybrany: po to, by możliwym było zawarcie porozumienia, koniecznym jest nie tylko, by Iran zrezygnował z broni jądrowej, ale aby oprócz tego, Iran mógł być konstruktywnym partnerem, jak wynika to zarówno z jego pozycji w regionie, historii i kultury. Zaproponowałem Prezydentowi Rohaniemu taki kierunek prowadzenia dialogu.

Z Arabią Saudyjską i wszystkimi krajami należącymi do Rady Współpracy Krajów Zatoki Perskiej zbudowaliśmy relacje oparte na wzajemnym zaufaniu, czego dowodem jest zaproszenie mnie, jako gościa honorowego na spotkanie, które te kraje zorganizowały w maju br. Francja uznała również Egipt za kluczowego partnera na Bliskim Wschodzie.

Stabilność wewnętrzna Egiptu ma istotne znaczenie, kraj ten wiele oczekuje od Francji. Przekonałem się o tym podczas niedawnej inauguracji drugiej nitki Kanału Sueskiego.

Wszystkie te dowody uznania wobec Francji, ze strony różnych krajów, niekiedy pozostających w opozycji jedne do drugich, są wynikiem polityki, jaką prowadzimy od trzech lat. Zyskaliśmy dzięki niej wdzięczność naszych partnerów, ale także spoczęła na nas odpowiedzialność za działanie na rzecz procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie, aby ponownie możliwym stało się zawarcie porozumienia. Nie ma alternatywy dla rozwiązania, jakim jest podział na dwa państwa.

Fiasko procesu pokojowego z Oslo spowodowało jedynie ciąg kryzysów i przemocy, na przykład w ubiegłym roku w Gazie czy kilka tygodni temu, akty trudne do nazwania słowami, które doprowadziły do śmierci dziecka na Zachodnim Brzegu. Utrzymywanie status quo jest nie tylko niemożliwe, ale jest także niebezpieczne, sprawia, że do głosu dochodzą ekstremiści. Francja stara się, zatem utrzymać przestrzeń dla pokoju. Taki sens ma nasza propozycja poszerzenie pola międzynarodowej odpowiedzialności poprzez utworzenie grupy wsparcia. Objęłaby ona Kwartet bliskowschodni, Stany Zjednoczone, Rosję, Unię Europejską i ONZ a także kraje arabskie i europejskie, które zechciałyby włączyć się w ten proces.

To także kierunek naszych działań w ramach Organizacji Narodów Zjednoczonych. Celem jest nakłonienie obydwu stron do zaakceptowania niezbędnych kompromisów, po to by negocjacje mogły zostać wznowione i doprowadzone do końca. Wojna - tak [trzeba to powiedzieć] wojna - która, jak nam się wydawało, toczy się tak daleko od Europy, zbliżyła się do naszych granic. Mam na myśli wydarzenia na Ukrainie w ostatnich miesiącach. Musimy wciąż pamiętać lekcję historii. Kiedy zostają podważone fundamenty zbiorowego bezpieczeństwa, koniecznym staje się szybkie i stanowcze udzielenie odpowiedzi.

Dokonaliśmy tego wspólnie z Kanclerz Angelą Merkel, aby uniknąć dalszego pogłębienia się kryzysu na Ukrainie. Wszystko zaczęło się 6 czerwca na plażach Normandii podczas obchodów 70. rocznicy desantu wojsk alianckich. To tam powstał „format normandzki”, który pozwolił na zawarcie - potrzebowaliśmy na to całonocnych negocjacji - porozumień mińskich w lutym br.

Pozwoliło to uratować życie wielu ludzi, niestety nie uniknęliśmy ofiar w ostatnich miesiącach, a także na wskazanie drogi wyjścia z kryzysu. Jednakże trzeba jasno powiedzieć, zawieszenie broni nie jest całkowicie przestrzegane, wycofanie ciężkiego sprzętu nie zostało przeprowadzone do końca, ukraińska ludność żyje w dramatycznych warunkach, na wschodzie jak i na zachodzie. Wprowadzenie w życie porozumień mińskich musi zostać przyspieszone.

Było to przedmiotem wczorajszego spotkania w Berlinie, z Kanclerz Angelą Merkel i Prezydentem Ukrainy, Petro Poroszenko. Celem jest możliwość zorganizowania wyborów na wschodzie Ukrainy, tak jak zostało to przewidziane w porozumieniach mińskich. Będę jeszcze o tym rozmawiać z Kanclerz Niemiec i z Prezydentem Putinem, aby przygotować spotkanie, które mogłoby odbyć się w formacie normandzkim w Paryżu.

Ukraiński kryzys ma szkodliwe skutki na płaszczyźnie politycznej. Stosunki między Rosją i Europą zostały zamrożone, w sferze gospodarczej, wraz z sankcjami, które mają negatywne konsekwencje dla Rosjan, ale także dla Europejczyków. Dostrzegamy je w sektorze rolnym. Sytuacja humanitarna ulega dalszemu pogorszeniu.

Francja chce utrzymać szczery dialog z Rosją, zgodny z historią, zgodny z charakterem naszych relacji, ze wspólnymi interesami, jakie mamy na całym świecie. Francje chce działać, jak zawsze to czyniła, zarazem solidarnie ze swymi partnerami, zachowując przy tym pełną niezależność.

We wrześniu 2014 r., wstrzymałem dostarczenie Rosji pierwszego okrętu typu Mistral, bowiem trwał konflikt. Po roku Francja nie mogła oczywiście przekazać Rosji okrętu desantowego, w kontekście, który wszyscy znamy. Sprawa była prowadzona w poczuciu ogromnej odpowiedzialności z jednej i drugiej strony, we wzajemnym szacunku. Wielokrotnie rozmawiałem na ten temat z Prezydentem Putinem.

Wynegocjowaliśmy korzystne warunki, zarówno dla nas, unikając płacenia kar umownych i zachowując pełną swobodę w wyborze nowych nabywców. Kilkoro potencjalnych nabywców już wyraziło zainteresowanie zakupem tych jednostek. Zachęcam ponadto tych, którzy – zawsze są tacy – zapowiadali, że Francja utraci wiarygodność, jako eksporter uzbrojenia i sprzętu wojskowego, aby zapoznali się z danymi statystycznymi. Nigdy dotąd francuskie produkty, nie tylko samoloty „Rafale”, dzięki swojej technologii, nie cieszyły się takim zainteresowaniem. Nie chodzi również o to, że jako kraj, który produkuje broń i ją eksportuje, musimy porzucić swoje przekonania i zasady. Przy okazji każdej mojej podróży, podobnie jak Premier Valls i wszyscy członkowie rządu, mówię o prawach człowieka, demokracji, walce z korupcją. Dzięki temu nasz kraj jest powszechnie szanowany, zajmujemy centralne miejsce przy stole negocjacyjnym, możemy rozmawiać ze wszystkimi.

To bez wątpienia zdecydowało o powierzeniu nam zaszczytu zorganizowania Konferencji na temat zmian klimatu. Powodzenie tego przedsięwzięcia stanowi dla nas ogromne wyzwanie. Odbieramy już pierwsze pozytywne sygnały, kroczymy naprzód. Stany Zjednoczone przedstawiły odważny plan, Prezydent Obama osobiście zaangażował się w transformację energetyczną, gospodarkę niskoemisyjną. Premier chińskiego rządu zapowiedział w Paryżu, tutaj w tej sali, że jego kraj w znacznym stopniu przyczyni się do zmniejszenia emisji dwutlenku węgla.

Europa zobowiązała się do działań, które odpowiadają celom, jakie sobie wytyczyliśmy. Francuska ustawa o transformacji energetycznej została uznana za wzór rozwiązań legislacyjnych. Obecnie 56 państw emitujących ponad 60% gazów cieplarnianych zobowiązało się znacznie zmniejszyć swoją emisję. Wzywam wszystkie pozostałe kraje, jest ich wciąż wiele, aby to uczyniły.

Są także głosy odwołujące się do sumień, szczególnym echem rozbrzmiał apel Papieża Franciszka, który zwrócił się w swojej encyklice o poszanowanie środowiska naturalnego. Ważnym byłoby, by zwierzchnik Kościoła katolickiego mógł przybyć na zgromadzenie Narodów Zjednoczonych, aby powtórzyć swoje wezwanie. Wielu innych partnerów włączyło się w działania, organizacje pozarządowe, nie wątpimy w ich skuteczność. Liczne stowarzyszenia, społeczeństwo obywatelskie, a także samorządy lokalne podjęły inicjatywy. Przedsiębiorstwa są świadome, że kwestie te będą ważne dla ich konkurencyjności a nawet przyszłości.

Ta ogólna mobilizacja przyniosła już skutki, ale nie są one wystarczające. Nie wolno na tym poprzestawać. Minister Laurent Fabius nie szczędzi wysiłków, udając się tam, gdzie jest to konieczne. Minister Ségolène Royal odbyła niedawno podróż do Afryki, szefowie pozostałych resortów w pełni zaangażowali się w te działania. Wiem, że ambasadorowie naszych placówek przekonują swoich interlokutorów i dostarczają wyczerpujących informacji. Osobiście udam się do Pekinu na początku listopada, aby pracować wspólnie z Prezydentem Chin, co jak sądzę, umożliwi dokonanie kolejnego postępu w przygotowaniach do konferencji.

Udam się także do Seulu, gdzie mieści się siedziba Zielonego Funduszu Klimatycznego ONZ. Jesteśmy świadomi, że kwestia finansowania będzie kluczowa. Jeśli chodzi o same negocjacje, współprzewodniczący grup roboczych odpowiedzialni za przedstawienie projektu porozumienia przedłożyli 24 lipca tekst, lepiej zbudowany, bardziej zwięzły, będzie on przedmiotem obrad podczas sesji, która rozpocznie się w Bonn za kilka dni. Zatem posuwamy się naprzód.

Jak powiedziałem, najtrudniejsze jest wciąż przed nami, czyli samo porozumienie. Musimy zatem zintensyfikować nasze działania. Podczas Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych, chcemy, wraz z Sekretarzem Generalnym Ban Ki-moonem, który będzie tutaj dzisiaj z nami, zorganizować spotkanie szefów państw i rządów, które pozwoliłoby zmobilizować siły i nadać konieczny impuls. Naszym celem nie jest zastąpienie trwających negocjacji, ale ustalenie globalnego celu i środków, które mają temu służyć.

Uznałem, że lepiej będzie zaprosić szefów państw i rządów na początek Konferencji w Paryżu, a nie na jej zakończenie. Pod koniec, czasami jest zbyt późno i nawet magiczne zaklęcia nie wystarczą, aby ich przekonać i zawrzeć porozumienie. Zdecydowaliśmy tak w oparciu o doświadczenia z Konferencji w Kopenhadze. Jestem świadomy przeszkód, które musimy jeszcze pokonać. Po pierwsze, wiele krajów rozwijających się i zaliczanych do tzw. gospodarek wschodzących niepokoi się skutkami walki ze zmianami klimatu i wpływem tych działań na wzrost gospodarczy. Musimy uspokoić je i zaproponować rozwiązania techniczne, zwłaszcza stosowane w dziedzinie energetyki.

Musimy wykazać, że są rozwiązania, które umożliwią pogodzenie wszystkich celów. Na przykład, jeśli chodzi o Indie, przyjęliśmy plan w zakresie energetyki solarnej, wiemy bowiem, że ten wielki kraj chce nadać priorytet tej właśnie energii. W Afryce z kolei mamy szeroko zakrojony plan w dziedzinie odnawialnych źródeł energii. Winniśmy również słuchać głosu krajów wystawionych na zagrożenia. Kilka miesięcy temu udaliśmy się na Filipiny w towarzystwie Nicolas Hulot, któremu wyrażam uznanie za jego niestrudzone zaangażowanie. Chcieliśmy mianowicie ogłosić apel, tak zwany Apel Manilski, w którym pokazuje się, że tego rodzaju katastrofy mogą dotknąć w pierwszym rzędzie krajów najbardziej wrażliwych, ale że wszystkie kontynenty odczują ich następstwa.

Udałem się również w rejon Pacyfiku, na Karaiby, aby wsłuchać się w przesłanie, jakie niosą państwa wyspiarskie, dla których Konferencja Paryska nie jest spotkaniem jak inne, skoro chodzi o ich własną przyszłość za dziesięć czy dwadzieścia lat. Jeśli Konferencja Klimatyczna w Paryżu ma zostać uwieńczona sukcesem, potrzebne będą zapewne zobowiązania polityczne, jakieś porozumienie, potrzebne też będą środki finansowe. W tej dziedzinie powinniśmy zmobilizować wszystkie możliwe rozwiązania i całą energię. Chodzi o sto miliardów na rok 2020.

Była już obietnica, której nie dotrzymano. Teraz powinno to być wiążące zobowiązanie. Jest to całkowicie niezbędne, jeśli ma zostać przyjęte porozumienie. Bez tych stu miliardów nie będzie porozumienia w Paryżu. Tak wielkie kwoty są bowiem absolutnie konieczne dla podjęcia wysiłków w zakresie adaptacji i transferu technologii.

Odbył się także szczyt w Addis Abebie, który również był ważnym wydarzeniem, jeśli chodzi o finansowanie rozwoju. To także będzie miało wpływ na Konferencję Paryską.

Chcę skorzystać z okazji, by stwierdzić, że nasza polityka rozwojowa powinna ulec ewolucji, powinna zostać zreformowana, a te instrumenty, którymi ta polityka dzisiaj dysponuje, powinny zostać jeszcze wzmocnione. Postanowiłem więc, wraz z Ministrem Spraw Zagranicznych i Ministrem Finansów, że zostanie przeprowadzona poważna reforma, polegająca na powiązaniu francuskiej Agencji Rozwoju z francuską grupą Kasy Depozytowej [fr. Caisse des dépôts].

Ta Agencja korzystać będzie z połączonego potencjału Kasy Depozytowej i budżetu państwa. Dysponować wtedy będziemy – podobnie jak inne kraje, które takie rozwiązanie przyjęły wcześniej, jak Niemcy czy Włochy – agencją finansową z prawdziwego zdarzenia, która będzie miała silniejsze zaplecze, lepsze wyposażenie, która będzie także lepiej powiązana z samorządami i przedsiębiorstwami, podobnie jak to miało miejsce przy okazji krajowego finansowania państwowego banku inwestycyjnego BPI.

Francuska Agencja Rozwoju zyska na tym nie tylko lepsze umocowanie, ale i zasoby; będzie też zaprzęgnięta do realizowania nowego projektu, mając do tego nowe środki, na rzecz rozwoju transformacji energetycznej i promowania Francji.

Świat, w którym żyjemy, przeżywa kryzysy, doświadcza również – niestety – wojen; stoją przed nim wyzwania, którym winien sprostać, a przy tym pozostaje głęboko niestabilny. Kolejnym dowodem tego stanu rzeczy są zakłócenia na giełdach z ostatnich dni, dotyczące szczególnie krajów azjatyckich, a zwłaszcza Chin.

Niedawny ogólnoświatowy kryzys finansowy pozostawił głębokie ślady, udało się z niego wyjść dopiero po upływie pewnego czasu, po zastosowaniu kosztownych korekt, zarówno jeśli chodzi o wzrost gospodarczy, jak i o poziom życia, co odczuły nasze społeczeństwa. Podjęto pewne rozstrzygnięcia, wdrożono odpowiednie zapory ogniowe, w tym w Europie w ramach Unii Bankowej, ale obecnie najbardziej narażone są rynki azjatyckie. Wiąże się to w Chinach i innych krajach azjatyckich z falą spekulacji, która okazała się – jak to zwykle ze spekulacją bywa – oderwana od rzeczywistości gospodarczej, która w tych krajach była przecież dynamiczna. Winniśmy spojrzeć wprost na te trudności, nie negować ich; powinniśmy też umieć stwierdzić, jakie mogą być ich następstwa, zarówno pod względem czasu trwania, jak i zasięgu geograficznego. Pokładam nadzieję w chińskich władzach, jeśli chodzi o przezwyciężenie tego kryzysu giełdowego. Władze te dysponują środkami do działania, a dynamika gospodarki chińskiej, choćby nawet osłabła, nadal pozostanie na godnym pozazdroszczenia poziomie. Nie będę tu przytaczał stopy wzrostu żeby nie wpłynąć zbytnio na odpowiedni wskaźnik u nas.

Naszym zamiarem jest, by Chiny zaangażowały się pod każdym względem w system światowego zarządzania gospodarczego, we wdrażanie odpowiednich mechanizmów. Chiny stanowią drugą pod względem wielkości gospodarkę na świecie, siłą rzeczy powinny więc dostosować się, adaptując rynek kapitałowy, adaptując swój model organizacji, adaptując także swój wzrost gospodarczy do poziomu celów, które mogłyby zostać przyjęte wspólnie przez cały świat, w szczególności w zakresie regulacji walutowej i przepływów finansowych.

Chiny powinny się przyłączyć do ogólnoświatowego systemu zarządzania gospodarczego. Kraj ten będzie w przyszłym roku przewodził szczytowi G20, a Francja postanowiła przystąpić do Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych, tej nowej wielostronnej instytucji finansowej, ponieważ chcieliśmy uczestniczyć w rozwoju i inwestycjach, które są i będą uruchamiane w Chinach.

Na zakończenie przejdę do kwestii europejskich. Wspomniałem już o tym, co stanowi obecnie główne wyzwanie: chodzi o zdolność zapanowania nad ruchami migracyjnymi, a to w kontekście międzynarodowego kryzysu, który musimy rozwiązać. Chodzi o zdolność stawienia czoła istniejącym napięciom, które mogą zostać wykorzystane – mamy tego świadomość – przez ruchy ekstremistyczne. O zdolność uspokajania, jak i ochrony. Ochrona należy do naszych obowiązków. Ochrona naszych terytoriów, naszej ludności, przy jednoczesnej wierności naszym zasadom, zasadom solidarności międzyludzkiej, ale i stanowczości. Winniśmy tak postępować jako kraj, który musi sprostać własnej odpowiedzialności, w Europie, dla Europy i wraz z Europą; taka jest wymowa Rady Europejskiej, która ma podjąć należyte decyzje w oparciu o propozycje, które wysunęliśmy i które inne kraje mogą jeszcze wzbogacić.

Chodzi też o europejski rozwój gospodarczy. Tu również są zauważalne oznaki poprawy. Nastąpiła pewna reorientacja, z większym niż dotychczas naciskiem na rozwój. Wdrożony został plan Junckera.

A tymczasem Europa przeżyła kolejny kryzys, a w każdym razie kolejne zawirowania związane z Grecją. Decyzje, jakie zapadły po długich dyskusjach, trwających nieraz całe noce, zgodne były z zasadami, które wysuwałem na samym wstępie negocjacji. Grecja pozostała w strefie euro, wdrożony został przez odpowiednie instytucje program finansowy sprzyjający powrotowi tego kraju na ścieżkę rozwoju oraz docelowemu ograniczeniu jego zadłużenia. Aleksis Tsipras przyjął odważne decyzje. Mógłby dokonać innych wyborów: niektórzy proponowali mu wyjście ze strefy euro, dewaluację krajowej waluty, która zostałaby wprowadzona, zobowiązanie się do przeprowadzenia programu z jeszcze surowszymi działaniami dostosowawczymi, odsunięcie kraju od głównego nurtu, poszukiwanie mało prawdopodobnych sojuszy z krajami, które prócz samej solidarności nie byłyby w stanie zaoferować koniecznych środków. Nie chciał odstąpić od zasad sprawiedliwości, reform ani postępu. Francja zresztą nie oczekiwała tego od niego : Europa nie może bowiem chcieć narzucać kierunku politycznego, chodzi jedynie o konieczność uwzględnienia rzeczywistości. Aleksis Tsipras podjął więc odważne decyzje, zarówno na poziomie gospodarczym, co politycznym, odwołał się do woli narodu i uzyska jego odpowiedź.

Winniśmy sami wyciągnąć z tego wnioski. Nie chodzi mi o to, czy trzeba dostosowywać się do rzeczywistości, czy też nie, czy trzeba rządzić, czy nie; w pewnym sensie polityka polega na rządzeniu, na kierowaniu, chyba że pójdzie się tropem innej koncepcji, polityki oporu czy protestów.

Musimy również wyciągnąć wnioski dotyczące tego, czym być powinna Unia gospodarcza i walutowa. Nie można poprzestać na samej wspólnej przestrzeni gospodarczej, z minimalnymi zasadami, z solidarnością, która znajduje wyraz jedynie w sytuacjach kryzysowych. Powinniśmy wyznaczyć Europie nową perspektywę, w przeciwnym razie wygrają tendencje polegające na wycofaniu się na pozycje ściśle narodowe, wraz ze wzrostem egoizmów, co oznacza odwrót od projektu europejskiego.

Do Francji należy zatem, uwzględniając jej rangę i jej partnerów, w tym Niemcy, wysuwanie propozycji rozwiązań i dalsze parcie do przodu. Wspomniałem już o systemie zarządzania gospodarczego, który powinien mieć dość siły, by z jednej strony pilnować wypełniania zobowiązań i respektowania reguł przyjętych przez wszystkich, ale także by działać w interesie strefy euro.

W pierwszej kolejności powinniśmy działać w ramach już obowiązujących traktatów, zwłaszcza w kontekście nawoływań niektórych o renegocjowanie tych umów.

Proponuję, byśmy przyjęli sobie jako cel zapewnienie w strefie euro jak najlepszych warunków inwestowania i finansowania, jakie Europa może światu zaoferować. Ma bowiem wszystkie niezbędne atuty, jeśli tylko dokona harmonizacji odpowiednich mechanizmów. Unia bankowa jest pierwszym filarem takich działań.

Powinniśmy również przewidzieć dla strefy euro większe możliwości działania, co oznacza uproszczenie mechanizmów, które winny być spójne ; oznacza to także system zarządzania – chodzi między innymi o Eurogrupę – który powinien być bardziej skuteczny, bardziej przejrzysty i w pewnym sensie bardziej demokratyczny, mając jako cel stosowanie zasady większości.

W tych ramach przewidzieć można pewną konwergencję podatkową i socjalną dla poszczególnych gospodarek, możemy także wnioskować o dodatkowe uprawnienia, między innymi w dziedzinie prawa pracy, aby w Europie obowiązywały jednolite zasady i by można było uniknąć dumpingu.

W drugim etapie Europa, poprzez strefę euro, mogłaby wyposażyć się w dodatkowy budżet, budżet własny, przeznaczony do realizacji koniecznych inwestycji, dla transformacji energetycznej, dla gospodarki cyfrowej, dla zatrudnienia młodzieży. Powinniśmy więc pomyśleć o nowych zasobach, o nowych gwarancjach, aby móc zasilać ten budżet strefy euro, przy nieodzownym nadzorze ze strony parlamentu, skoro przewiduje się zarówno środki, jak i nakłady inwestycyjne.

Oczywiste jest, że kilka państw może nie chcieć przystąpić do tego przedsięwzięcia. Przede wszystkim te kraje, które nie należą do strefy euro i nie mają zamiaru do niej przystąpić; poza tym są to te kraje, które już do tej strefy należą, ale niekoniecznie chciałyby iść do przodu w równie szybkim tempie, jak nasze, co nazwałem „integracją zróżnicowaną”.

Jednocześnie winniśmy stworzyć pewną perspektywę dla całej Europy. Perspektywa ta polega na tym, by Europa była przestrzenią prawa i zasad, która chroni ludność i miejsca pracy, która stwarza także więcej okazji do wzrostu, co zakłada odpowiedni poziom inwestycji, konkurencyjności i innowacyjności.

Jest jeszcze sprawa Wielkiej Brytanii. Nie jest to nowa kwestia, ale została postawiona na nowo w związku z propozycją referendum. Stanowisko Francji jest proste. Francja pragnie, by Wielka Brytania pozostała w Unii Europejskiej. Uważam, że jest to w jej interesie, jak i w interesie Unii, ale musi to być oparte na wspólnej podstawie obowiązujących traktatów.

Panie i panowie ambasadorowie, działania zagraniczne Francji służą celom, które przyjęliśmy z myślą o pomyślności naszego kraju. Nie ma rozbieżności pomiędzy polityką zewnętrzną a wewnętrzną. Abstrahując od specyfiki poszczególnych dziedzin działania, naszym wspólnym celem jest promowanie Francji i jej oddziaływanie na świecie. Jesteśmy jednym z nielicznych krajów, które mogą wyznaczać kierunki, podejmować inicjatywy, uruchamiać procesy, unikać najgorszego, znajdując odpowiednie rozwiązania. Nasz kraj powołany jest do dbania o własną rolę na świecie, a także o swe interesy gospodarcze i bezpieczeństwo. Poza granicami Francji żyje 2,5 miliona Francuzów, witam z uznaniem tych tu obecnych, którzy ich reprezentują. Ci nasi obywatele przebywający zagranicą liczą na was, czyli na sieć placówek dyplomatycznych i konsularnych, gdy chodzi o obronę ich interesów; nie tylko wtedy, gdy są w niebezpieczeństwie, ale gdy działają dla realizacji swych projektów. Ważne jest, by odpowiadać na ich oczekiwania: ci Francuzi, przebywając z dala od naszego kraju, ale pozostając z nim serdecznie związani, dbają o rozwój gospodarczy Francji, o oddziaływanie jej kultury, stanowią dla Francji ważną siłę. Powinni czuć, że są w pełni wspierani.

Dzięki francuskim firmom, zgodnie z wyzwaniami, jakie stoją przed dyplomacją gospodarczą, zdobywamy zamówienia, które przyczyniają się do wzrostu gospodarki krajowej; zwracam się więc do was, byście wykorzystywali bez reszty władzę, jaką dysponujecie, by wszystkie podległe wam jednostki i działające pod waszym kierunkiem podmioty wspierały na co dzień wysiłki francuskich przedsiębiorców.

Kieruję również słowa podziękowania dla sieci zagranicznych placówek współpracy kulturalnej, naukowej, edukacyjnej i uniwersyteckiej. Wraz z Premierem i ministrami, udającymi się do poszczególnych krajów, mamy sposobność wyrażenia uznania dla tych placówek i dla personelu działającego na ich rzecz. To bardzo znaczący wkład, rzadko który kraj dysponuje takimi zasobami. Francja stawia sobie szczególnie ambitne zadania, chodzi bowiem o promowanie frankofonii, a także o zachęcanie do posługiwania się językiem francuskim, o stwarzanie sprzyjających ram dla wszystkich kultur, również w naszych placówkach. Chodzi o to, by Francja mogła w pełni być oczekiwana, podziwiana, by budziła nadzieję, więc z tego względu wasza działalność oraz potencjał promocji całej tej sieci placówek odgrywa zasadniczą rolę dla wizerunku Francji.

Pragniemy również gościć artystów, studentów, naukowców, przedsiębiorców. Uprościliśmy system udzielania wiz, dziękuję przy tej okazji ministrom, którzy się do tego przyczynili. Choć Francja musi stawić czoło zagrożeniu terroryzmem, musi kontrolować ruchy migracyjne, musi wypełniać swe obowiązki w odniesieniu do uchodźców, to ma również wypełniać uniwersalne powołanie. Nie powinna więc kurczyć się w sobie, nie powinna też obawiać się zapraszania najświatlejszych umysłów, by dzieliły się z nami tym, do czego doszły w swoich krajach i czym chcą się dzielić ze światem, mając w tym za pośrednika Francję. Gra toczy się o batalię idei, Francja powinna znowu być w pierwszym szeregu tego ruchu.

Promowanie naszego kraju jest elementem składowym działalności dyplomatycznej: taką właśnie rolę wam powierzono. Atrakcyjność terytorium naszego państwa powinna sprzyjać między innymi inwestycjom, za którymi idą innowacje i nowe miejsca pracy.

Ważna jest też turystyka, która stanowi sposób promowania francuskiego krajobrazu, naszego dziedzictwa, a także wszystkich, którzy pracują w tej branży – nie zapominam przy tym o roli gastronomi francuskiej.

Spodziewamy się, że w tym roku przekroczymy liczbę 85 milionów turystów w naszym kraju. Będzie to więc rekordowy rok, Francja jest przecież pierwsza na świecie pod względem liczby odwiedzających. Taki stan rzeczy, który zawdzięczamy również wszystkim działającym zawodowo w tej branży, winniśmy przekuć w kolejny nasz atut.

Laurent Fabius wdrożył reformę w zakresie naszych działań zagranicznych, o której chciałbym tu wspomnieć. To ważne przedsięwzięcie, ponieważ polityka zagraniczna Francji wykracza poza samą obronę jej interesów. Z powodów historycznych, z powodu także rangi naszego kraju, z powodu naszych pragnień i przykładnej roli – wspominałem już o transformacji energetycznej – jeśli tylko zapewnimy sobie odpowiednie środki działania, dysponujemy wyjątkowymi zdolnościami działania. Chodzi o działanie na naszą rzecz, na rzecz naszych interesów, na rzecz bezpieczeństwa Francuzów, a także na rzecz ideałów, które wyznajemy i dla ochrony naszej planety. Taki mamy cel w związku z najbliższą Konferencją Klimatyczną. Wracam do tego tematu, ponieważ sukces tego przedsięwzięcia jest nieodłączny od naszych działań na rzecz rozwoju, bezpieczeństwa i pokoju.

To właśnie ze względu na te wyznawane przez nas wartości terroryści chcą w nas uderzyć, ale z drugiej strony to właśnie ze względu na fakt, że jesteśmy depozytariuszami tej wielkiej idei postępu, mógłbym powiedzieć – tej wielkiej idei Francji dla świata – tak wiele krajów daje nam dowody solidarności i tak wiele społeczeństw obdarza nas uznaniem.

Właśnie dlatego, że jesteśmy świadomi naszej odpowiedzialności, winniśmy jeszcze wytrwalej pracować, aby zagwarantować oddziaływanie Francji.

Dziękuję za uwagę.

opublikowano 23/03/2016

Haut de page