Energia jądrowa: Przemówienie Prezydenta Francji (Pierrelatte, 25 listopada 2011 r.)

„POLITYKA ENERGETYCZNA FRANCJI A KONTYNUACJA ROZWOJU SEKTORA ENERGETYKI JĄDROWEJ„

Przemówienie Prezydenta Republiki

Pierrelatte (w departamencie Drôme), piątek 25 listopada 2011

Szanowna Pani Minister, Szanowni Panowie Ministrowie,
Szanowne Panie i Panowie Parlamentarzyści i Radni z departamentów Drôme, Ardèche, Gard i Vaucluse,
Szanowni Panowie Prezesi PROGLIO i OURSEL,
Szanowni Państwo,

Dzisiejsze spotkanie z wami, w elektrowni jądrowej Tricastin, jest dla mnie bardzo ważne, zwłaszcza gdy w naszym kraju trwa debata polityczna na temat energii, w szczególności energii jądrowej.

Przede wszystkim, każdy zrozumie, że pragnę tu oddać hołd pamięci Georges’a BESSE’a, którego nazwisko pozostanie związane z historią elektrowni Tricastin oraz z zakładem wzbogacania uranu, który pragnął stworzyć i przyczynił się do jego powstania, właśnie w tym miejscu.

Georges BESSE, wielki przemysłowiec, własnym życiem zapłacił za szaleństwo ideologów i przemoc ideologii. Został zamordowany 17 listopada 1986, dwadzieścia pięć lat temu, prawie dokładnie co do dnia. Od tego czasu przemoc polityczna we Francji jest już tylko złym wspomnieniem, ale rodzina Georges’a Besse’a, opłakuje nadal męża i ojca.

Oddając mu hołd uczcijmy pamięć innych francuskich inżynierów i przemysłowców, którzy przyczynili się do zbudowania sektora energetyki jądrowej, z którego Francja może być dumna i który gwarantuje nam niezależność energetyczną, z czego możemy się tylko cieszyć.
Do dzisiaj dzieło, do którego Georges BESSE wniósł swój wkład, polityka energetyczna zapewniająca niezależność naszemu państwu, była przedmiotem porozumienia.
Porozumienia, które łączyło lewicę i prawicę, bez względu na to, kto w danym momencie sprawował władzę.

Porozumienia, które łączyło wszystkie federacje związków zawodowych i federacje pracodawców.
Porozumienia, moi drodzy rodacy, mającego ponad 65 lat, którego nikt, absolutnie nikt do tej pory, nie kwestionował.

To porozumienie jest dzisiaj podważane. Czy tego chcemy czy nie, kwestia naszej strategii energetycznej, naszej polityki jądrowej jest odtąd przedmiotem głębokich podziałów.
Oczywiście w demokracji debata jest zawsze uprawniona. Moja rola jako głowy państwa polega na wyjaśnianiu wyborów, jakich Francuzi dokonają. Mój podstawowy obowiązek to przypominanie, jaki jest nadrzędny interes Francji. Nadrzędny interes Francji jest dla mnie ważniejszy, niż interes polityczny prawicy lub lewicy. Energetyka jądrowa nie jest ani prawicowa ani lewicowa. Jest nadrzędnym interesem Francji.

Po zakończeniu drugiej wojny światowej, generał de GAULLE powierzył Raoul’owi DAUTRY i Frédérikowi JOLIOT-CURIE zadanie stworzenia organizacji naukowej, technicznej i przemysłowej, która pozwoliłaby Francji wykorzystywać energię jądrową. I tak trzy lata później, został uruchomiony pierwszy reaktor jądrowy Zoé.

Ta naukowo-przemysłowa przygoda, rozpoczęta przez rząd wywodzący się z Krajowej Rady Ruchu Oporu była kontynuowana przez rządy IV Republiki, by stać się w końcu rzeczywistością przemysłową dzięki impulsowi danemu przez generała de GAULLE’A i wszystkich jego następców.

Prezydenci Georges POMPIDOU i Valéry GISCARD D’ESTAING byli tymi, którzy podjęli główne decyzje dotyczące obecnego stanu sektora energetyki jądrowej. Chcę jednak przypomnieć, bo jest to prawdą, że 40 z 58 reaktorów jądrowych zostało podłączonych do sieci w czasie dwóch siedmioletnich kadencji prezydenta François MITTERANDA i że to za jego rządów rozpoczęto budowę 13 z tych reaktorów. Męża stanu poznaje się po jego zdolności do wzniesienia się ponad interesy partykularne własnej opcji politycznej i dokonania wyboru w imieniu Francji.
Nigdy prezydent MITTERAND nie kwestionował dziedzictwa przemysłowego i atomowego swoich poprzedników, ponieważ troszczył się o niezależność energetyczną Francji. Nigdy nie kwestionował tego dziedzictwa.

Chciałbym po pierwsze uściślić cel debaty. Nie chodzi tutaj wcale o zwykłą refleksję na temat dywersyfikacji naszej produkcji energii elektrycznej. Niektórym, wyłącznie i po prostu, chodzi tu o przygotowanie gruntu pod rezygnację Francji z energetyki jądrowej.
Bo jak inaczej rozumieć propozycję zamknięcia 24 istniejących reaktorów i zakazu budowania nowych, jeśli nie jest to niszczenie francuskiego przemysłu jądrowego?

Taka decyzja, - zamknięcie 24 istniejących reaktorów i zakaz budowy nowych - powoduje de facto, że wiedza technologiczna, osiągnięcia myśli naukowej oraz prace badawcze rozwijane przez blisko siedemdziesiąt lat, niezbędne do budowania reaktorów jądrowych, nieuchronnie na zawsze zostaną utracone.

Wobec takiego zagrożenia, bowiem jest to zagrożenie, muszę, jako głowa państwa, przypomnieć o odpowiedzialności każdego z nas i przypomnieć Francuzom, co zawdzięczają francuskiemu sektorowi jądrowemu. Chcę, by kiedy nadejdzie czas, Francuzi mogli dokonać wyboru przy pełnej znajomości tematu.

Nasz sektor jądrowy stanowi siłę gospodarczą, siłę strategiczną ważną dla Francji. Zniszczenie go miałoby skutki – nie waham się użyć tego słowa – tragiczne.

Zatrzymanie rozwoju i modernizacji naszego sektora jądrowego oznaczałoby uderzenie, bardzo silne, w działalność gospodarczą i rozwój zatrudnienia w naszym kraju.

Dzięki naszym elektrowniom rozwija się sektor przemysłu, który zapewnia, zarówno jego podmiotom i podwykonawcom, 240 000 miejsc pracy. Czy możemy pozwolić sobie na zniszczenie tysięcy miejsc pracy w samym środku kryzysu? To pytanie zawiera w sobie odpowiedź. Należałoby do tego dodać znaczne skutki pośrednie we wszystkich powiązanych z nim strefach zatrudnienia.

Wyobraźcie sobie, co oznaczałoby zatrzymanie czterech reaktorów zakładu Tricastin i wszystkich instalacji cyklu produkcyjnego obsługiwanego przez 7 000 osób tej elektrowni dla wszystkich dostawców, dla całej strefy zatrudnienia. Szanowni Państwo Parlamentarzyści i Radni, obojętnie, czy jesteście z lewicy, prawicy czy centrum, to byłby kataklizm! Wyobraźcie sobie, co oznaczałoby to zatrzymanie sektora jądrowego dla Regionu Rhône-Alpes, jeśli zatrudnia on 25 000 osób. Byłaby to katastrofa.
Powiem więcej, zatrzymanie rozwoju i modernizacji naszego sektora jądrowego to byłby absolutnie fatalny w skutkach cios dla konkurencyjności naszej gospodarki.

Przemysł elektrochłonny, to znaczy taki, który zużywa ogromne ilości energii elektrycznej w procesie produkcyjnym, zapewnia w naszym kraju 150 000 miejsc pracy. Dla nich, dla tych miejsc pracy, energia elektryczna stanowi obecnie 5 do 15% kosztów wytworzenia ich produktów, ale w niektórych sektorach, myślę tutaj o sektorze aluminium, nawet od 30% do 40% kosztów produkcji.

Te elektrochłonne gałęzie przemysłu stawiają czoło konkurencji krajów wschodzących, które korzystają z tanich źródeł zaopatrzenia w surowce.

Znaczny wzrost cen energii elektrycznej w przypadku tych branż przemysłu doprowadziłby w sposób nieunikniony np. do zamknięcia naszych zakładów produkcji aluminium. Czy o to nam chodzi? W jakim celu, z jakiego powodu?

Dzisiaj rano odwiedziłem zakłady Isover – Saint-Gobain. Wierzycie, że istnieje jakakolwiek szansa, że ten zakład przetrwa w przypadku podwojenia kosztów energii elektrycznej? Obojętnie czy wytwarzają watę szklaną, produkty chemiczne, aluminium czy stal, te zakłady przemysłowe są zależne od niedrogiej energii elektrycznej dostarczanej przez nasz sektor energetyki jądrowej.

Odejście od energetyki jądrowej oznacza zachwianie podstawami naszego przemysłu. Gdyż załamią się całe branże naszego przemysłu. Jako głowa państwa, nie mogę się na to zgodzić.

Ale poza sektorami przemysłu elektrochłonnego, o których wspomniałem, także inne branże korzystają w procesie produkcyjnym z energii elektrycznej. Wzrost ceny energii elektrycznej o 10% to automatycznie 1 miliard euro kosztów dodatkowych dla naszego przemysłu. Pozostawię Państwa wyobraźni to, co się stanie, jeśli plany, o których słyszę, zostaną wprowadzone w życie. Czy w czasie trwającego kryzysu, musimy dodawać inne problemy, jak zamknięcie, o które nikt nas nie prosi i do którego nikt nas nie zmusza, 24 elektrowni jądrowych zapewniających konkurencyjność naszego przemysłu i gwarantujących niskie ceny energii?

Dzisiaj główna bitwa dotyczy walki o miejsca pracy i o konkurencyjność. W międzynarodowej bitwie Chińczycy, Hindusi, Brazylijczycy, Afrykanie korzystają z niższych kosztów pracy. Z jakiego powodu mielibyśmy rezygnować z naszych korzyści energetycznych, które z trudem wypracowaliśmy przez ostanie siedemdziesiąt lat ? Po wprowadzeniu 35-godzinnego tygodnia pracy, w chwili kiedy Niemcy rozpoczynają reformowanie swojego rynku pracy, zadaję pytanie: czy naprawdę należy koniecznie przywiązać naszemu przemysłowi jeszcze jedną kulę do nogi ?

Moim celem, moją misją są miejsca pracy, miejsca pracy pracowników firmy Isover, z którymi spotkałem się dzisiaj rano. Praca dla setek tysięcy robotników w naszym kraju, którzy chcą, żeby Francja pozostała ziemią fabryk, ziemią produkcji. Sektor energetyki jądrowej zapewnia każdemu z nas ogrzewanie i światło. Zatrzymać rozwój naszego sektora jądrowego to zadać bardzo poważny cios sile nabywczej Francuzów.

Jak można myśleć o obciążeniu gospodarstw domowych dodatkowo kwotą kilkuset euro z tytułu samego rachunku za energię elektryczną? Podam kilka liczb. Niech ci, którzy temu przeczą, przedstawią Francuzom dowody. Drodzy rodacy, cena energii elektrycznej w przypadku niemieckich gospodarstw domowych jest dwukrotnie wyższa od ceny we Francji. Dla gospodarstwa, które zużywa średnio 3500 kWh rocznie, w Niemczech rachunek wynosi 860 euro, podczas gdy we Francji 453 euro. Czy chcemy podwoić rachunek za energię elektryczną francuskich gospodarstw domowych? Uważamy, że nasza siła nabywcza ma się na tyle dobrze, żeby zwiększyć te wydatki, podczas gdy nikt o to nas nie prosi, nikt tego od nas nie wymaga?

Nie krytykuję tutaj wyboru, jakiego dokonały Niemcy, stwierdzam jednak, że w przypadku Francji nie zgodzę się, by doprowadzić do tego, że miliony gospodarstw domowych, zwłaszcza te o najskromniejszych dochodach, miałyby ponosić ciężar decyzji, która jest po prostu decyzją tylko i wyłącznie ideologiczną.

Zatrzymanie rozwoju i modernizacji naszego sektora jądrowego, to również zadanie ciosu niezależności Francji.
Nasz sektor jądrowy gwarantuje nam niezależność. Pozwolił naszemu krajowi radykalnie ograniczyć konsumpcję ropy naftowej na początku lat 70.
Rezygnacja z energetyki jądrowej prowadzi nieuchronnie do konieczności importu surowców energetycznych w ogromnych ilościach, jak to ma miejsce w krajach, które nie dysponują tym atutem, jakim są elektrownie jądrowe. Czy naprawdę chodzi o to, byśmy stali się zależni od producentów ropy? Czy naprawdę uważamy, że sytuacja na świecie jest na tyle stabilna, że można się oddać w ręce dostawców ropy naftowej?

To, że Francja jest dzisiaj Narodem, którego głosu się słucha, to dlatego, że jest potęgą ekonomiczną, potęgą militarną, a także potęgą energetyczną.
Czy Francuzi gotowi są poświęcić jutro swą niezależność energetyczną, a więc swą narodową suwerenność?
Na to zgody nie daję.

Wreszcie nie może istnieć polityka w zakresie ochrony środowiska bez przemysłu energetyki jądrowej.
We Francji produkcja prądu jest niskoemisyjna. Czy wiedzą Państwo, że przy produkcji energii elektrycznej francuska gospodarka emituje dzisiaj 10 razy mniej dwutlenku węgla do atmosfery, aniżeli Niemcy, gdzie prąd w 43% pochodzi z węgla? Cóż za dziwny cel w ramach ochrony środowiska chcieć, by ten z krajów Europy, który emituje najmniej dwutlenku węgla, powrócił do energii węglowej i w ten sposób emitował go jeszcze więcej!
Rezygnacja z energetyki jądrowej prowadziłaby do podważenia celów, jakie przyjęliśmy w zakresie ograniczenia emisji gazów cieplarnianych.

Zdaję sobie dobrze sprawę, że ci, którzy chcieliby zlikwidowania w całości czy w części naszego sektora jądrowego, proponują, by go zastąpić źródłami odnawialnymi. Popieram te źródła energii i za chwilę do nich wrócę. Ale bądźmy realistami, wszystko jest kwestią proporcji. Trzeba Francuzom powiedzieć prawdę: sektor energetyki ze źródeł odnawialnych nie jest w stanie zastąpić energetykę jądrową. Źródła odnawialne mogą natomiast zastąpić z czasem wszystkie źródła węglowodorowe. Energetyka ze źródeł odnawialnych jest komplementarna w stosunku do energetyki jądrowej. Chcieć przeciwstawiać jedną drugiej, chcieć docelowo zastąpić tę drugą przez tę pierwszą doprowadziłoby nasz kraj do eksplozji wydatków. Aby każdy dobrze zdał sobie sprawę z tego, co by to oznaczało, weźmy konkretny przykład.
Załóżmy, że zapada decyzja o zastąpieniu czterech istniejących obecnie reaktorów w Tricastin, co odpowiada jednej szóstej rozważanego programu likwidowania reaktorów jądrowych, elektrowniami fotowoltaicznymi. Czy wiedzą Państwo, ile by to kosztowało francuskich konsumentów? 5 miliardów euro rocznie. I to z tego powodu, że koszt wytwarzania elektryczności w technologii fotowoltaicznej jest od 5 do 10 razy wyższy w porównaniu z energetyką jądrową. Oczywiście nie wątpię, że technologia fotowoltaiczna dysponuje znacznym marginesem rozwoju, ale gdyby nawet podzielić ten koszt przez 2, to i tak zastąpienie jednego źródła energii drugim pozostanie nie do przezwyciężenia. A dlaczego mielibyśmy podwajać koszt naszej energii? Czy jest jakiś inny powód, jak nie ideologiczny?
Weźmy inny przykład, elektrownie wiatrowe. Koszt elektryczności przez nie wytwarzanej jest dwa razy wyższy od tej z naszych elektrowni jądrowych. Koszt ten nie zmniejszy się znacząco w najbliższych latach. A w miejsce 24 reaktorów jądrowych, które miałyby być wyłączone, należałoby uruchomić we Francji 30 000 turbin wiatrowych. Koszt takiego politycznego wyboru wyniósłby 115 miliardów euro niezbędnych inwestycji. Kto za to zapłaci? I gdzie znaleźć takie pieniądze? Wszystko z powodów ideologicznych, tylko po to aby zamknąć 24 elektrownie.

Kto zresztą zgodziłby się, by Francja i jej krajobraz zostały pokryte 30 000 turbinami wiatrowymi? To wręcz niewyobrażalne. Francja odziedziczyła krajobrazy, które są nam bliskie. To nie tylko dziedzictwo przyrodnicze, ale krajobrazy te stanowią dziedzictwo kulturowe zaliczane do jednych z najwspanialszych na świecie. Czy wyobrażacie sobie te 30 000 turbin wiatrowych?

Zresztą ci, którzy obiecują zastąpienie energetyki jądrowej energią ze źródeł odnawialnych – użyję mocnego słowa – kłamią, okłamują Francuzów.

Energia ze źródeł odnawialnych jest mianowicie, ze swej istoty, energią pozyskiwaną w sposób nieciągły, a prądu nie można ot tak składować. W nocy nie ma słońca, przepraszam że o tym przypominam! Trzeba by więc wybudować sporą liczbę elektrowni gazowych, a poza tym na szeroką skalę inwestować w budowanie sieci przesyłu prądu i gazu na całym obszarze Francji.
Konieczne do tego byłyby dodatkowe dziesiątki miliardów euro, a w efekcie dodatkowy import gazu wartości 5 miliardów euro rocznie. Czy sądzą Państwo, że deficyt naszego bilansu handlowego jest niewystarczający i trzeba więc zrezygnować z energetyki jądrowej, by kupować więcej gazu i więcej ropy?
Z tych powodów nie dopuszczę, by Francja zaangażowała się w politykę ogromnych wydatków, która stanowiłaby bezpośrednie zagrożenie dla francuskiego bilansu ekonomicznego i dla konkurencyjności gospodarki. Będę sprzeciwiał się podważaniu pozycji energetyki jądrowej w naszym kraju.

Czy oznacza to, że francuska polityka energetyczna winna obecnie ograniczyć się jedynie do kontynuowania działań podjętych przez moich poprzedników? Zapewne nie.
Od 2007 roku, w szczególności poprzez nawiązanie do uzgodnień między poszczególnymi siłami politycznymi w zakresie polityki środowiskowej, zwanych „Grenelle Environnement”, rząd prowadził politykę zmierzającą do promowania gospodarki bezwęglowej (bezemisyjnej).
Najpierw położyliśmy nacisk na poprawę efektywności energetycznej, skoro – jak często i słusznie powtarza Nathalie KOSCIUSKO-MORIZET – najtańsza energia to ta, której się nie zużywa.
Energia, jaką zużywamy w naszych domach stanowi 43% poboru energii. Naszym celem jest obniżenie tego poboru do 40% w perspektywie 2020 roku. Na osiągnięcie tego celu poświęcamy znaczące środki.

Podjęliśmy bezprecedensowy wysiłek, nigdy bowiem w dziejach Republiki Francuskiej nie poczyniono tylu wysiłków na rzecz energii ze źródeł odnawialnych jak właśnie od 2007 roku.
Celem naszym jest, by w 2020 roku 23% energii wykorzystywanej przez społeczeństwo pochodziło ze źródeł odnawialnych. Dla przypomnienia podam, że w 2005 roku ze źródeł odnawialnych pochodziło 9,5% rocznej produkcji energetycznej, przy czym ten udział nie zmieniał się od czasu zakończenia programu budowy zapór elektrowni wodnych.

Polityka, jaką wdrożyliśmy, umożliwiła znaczący rozwój energii ze źródeł odnawialnych, których udział na koniec ubiegłego roku wzrósł do 13% ogólnego poboru energii.

Oto kilka liczb : we Francji potencjał energetyki wiatrowej wzrósł ośmiokrotnie w latach 2005-2011. Chodzi, jak już mówiłem, o komplementarność energii jądrowej i odnawialnej. Do 2020 roku, nasz kraj zwiększy o 6000 MW potencjał energii wiatrowej offshore.

Podjęliśmy znaczny wysiłek w dziedzinie biomasy i biogazu, zarówno do produkcji ciepła, jak i elektryczności. Pozwoli to, na przykład, na przebudowę elektrowni węglowej w Gardanne, która miała być zamknięta.

Rozwinięty został sektor fotowoltaiczny : w omawianym okresie produkcja wzrosła z 2 MW do 1700 MW obecnie.

Rozwój energii odnawialnej może i musi się odbywać w rozsądnym rytmie. I to wbrew ideologicznym założeniom. Naszym celem pozostaje rozwijanie źródeł energii odnawialnej.
Ta strategia zakłada wzmacnianie sektora jądrowego i jednoczesne rozwijanie sektora energii odnawialnych.

Na zakończenie jeszcze słowo w zasadniczej kwestii, jaką stanowi bezpieczeństwo elektrowni jądrowych. Powinniśmy utrzymać naszą zdolność do budowania reaktorów o najwyższych parametrach technologicznych. Musimy wzmocnić spójność tego sektora, a nasze umiejętności i wiedzę wykorzystywać zagranicą. Nawiasem mówiąc, chciałbym, żeby mi wytłumaczono, jak po zamknięciu 24 reaktorów jądrowych powiemy Chińczykom i Hindusom: „Kupujcie u nas elektrownie jądrowe”. Obawiam się, że nie odnieślibyśmy dużego sukcesu!

Energia jądrowa jest do zaakceptowania pod warunkiem zapewnienia najwyższego poziomu bezpieczeństwa. W tej dziedzinie nie może być najmniejszego kompromisu.

Zważywszy na to wszystko, jeżeli ktoś uważa, że energia jądrowa nie jest bezpieczna, to zalecam tym, którzy tak uważają, konsekwentne działanie i zatrzymanie wszystkich reaktorów. Dlaczego 24 a nie 58? Jeżeli elektrownie jądrowe są niebezpieczne trzeba wszystko wstrzymać, podczas gdy zamknięcie 24 elektrowni i pozostawienie innych działających, nie miałoby - obawiam się - żadnego sensu. W sprawach bezpieczeństwa nie wolno stosować półśrodków. Symboliczne decyzje nigdy nikogo nie ochroniły.

Z drugiej strony, jak można twierdzić, że chce się bronić bezpieczeństwo jądrowe, pozostawiając stare elektrownie jądrowe, rezygnując jednak z budowy reaktorów nowej generacji, które z istoty rzeczy są pewniejsze niż te starsze?
Jakaż to ciekawa koncepcja ochrony Francuzów! „Zachowajcie stare elektrownie, nie budujcie nowych!”. To regres w dziedzinie bezpieczeństwa!

Jak zapewnić bezpieczeństwo urządzeń skazanych na stopniowe starzenie się, obsługiwanych przez firmy, których jedyną perspektywą jest zakończenie działalności?
Byłby to całkowity bezsens. Czyż nie jesteśmy dumni z EDF, z AREVY? Czyż EDF i AREVA nie są najwyższym osiągnięciem francuskiego przemysłu? Czym byłaby EDF, czym byłaby AREVA po zatrzymaniu działalności energetyki jądrowej? Czy mamy wystarczająco dużo wielkich przedsiębiorstw, by móc powiedzieć naszym konkurentom: „bądźcie spokojni, my kończymy, ale wy działajcie dalej”?
Jakiż to mądry wybór! Jakaż to wizja, jakaż przyszłość, jakaż obietnica nowych miejsc pracy dla waszych dzieci? To nonsens.

W sprawie bezpieczeństwa nie będzie żadnego kompromisu i dlatego jedyną odpowiedzią jest niezależność i przejrzystość organów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.

Stworzyliśmy we Francji, ceniony na całym świecie system bezpieczeństwa w oparciu o niezależną instytucją jaką jest ASN (Urząd Bezpieczeństwa Jądrowego) oraz IRSN (Instytut bezpieczeństwa nuklearnego), instytut ekspertyz na bardzo wysokim poziomie.

Nasz system został określony ustawą o przejrzystości i bezpieczeństwie jądrowym, która przyniosła zdecydowany postęp w tej dziedzinie. Przypomnę, że rządowi Pana Jospina nie udało się doprowadzić do przegłosowania tego tekstu prawnego. Obecnie system ten działa na zasadzie całkowitej przejrzystości.

Japonię dotknęło w marcu trzęsienie ziemi i tsunami o wyjątkowej sile. Byłem pierwszym szefem rządu, który udał się tam, by wyrazić solidarność z tym zaprzyjaźnionym krajem.

Jedną z dramatycznych konsekwencji tej klęski żywiołowej był wypadek w elektrowni jądrowej w Fukushimie. Elektrownia ta nie wprowadziła ulepszeń w dziedzinie bezpieczeństwa, które pozwoliłyby uniknąć wypadku.

Postanowiliśmy natychmiast wyciągnąć wnioski z tego wydarzenia. Rozpoczęliśmy audyt bezpieczeństwa wszystkich naszych instalacji jądrowych, by wykorzystać doświadczenia wypływające z wypadku w Fukushimie. Dokonaliśmy przeglądu nie tylko reaktorów, jak to się robi w innych krajach, ale również przeglądu wszystkich innych instalacji sektora jądrowego bez wyjątku.

Wzięliśmy również pod uwagę czynnik ludzki i kwestie odnoszące się do poddostawców, na których, jak wiem, szczególnie zależy - i słusznie - pracownikom tego sektora.

Nasz przegląd bezpieczeństwa, prowadzony w warunkach całkowitej przejrzystości, jest jednym z bardziej ambitnych w skali światowej. Już obecnie operatorzy zgłosili istotne propozycje ulepszenia różnych instalacji. Są one obecnie analizowane przez specjalistów, którzy regularnie informują opinię publiczną o postępach prac.

Rezultaty analiz i wnioski instytucji odpowiedzialnej za bezpieczeństwo będą znane na początku 2012 r. Przyrzekam uroczyście, że rząd zastosuje się do wszystkich wniosków ASN. Nie zlekceważymy niczego w tej sprawie i zrealizujemy wszystkie niezbędne inwestycje.
Również na początku przyszłego roku zostanie przekazany raport w sprawie kosztów energetyki jądrowej, przygotowany na moje polecenie przez Izbę Obrachunkową.

Drugim warunkiem umocnienia naszego sektora jądrowego jest możliwość rozwijania projektów zarówno we Francji, jak i zagranicą. Jeżeli chodzi o Francję, to powtórzę, że podtrzymujemy projekt wybudowania reaktora w Penly. Ale, drodzy rodacy, wprowadzanie nowych projektów we Francji jest absolutnie niezbędne, by móc eksportować naszą wiedzę, ponieważ energia jądrowa ma przyszłość i będzie się nadal rozwijać na całym świecie. Wielkie kraje rozwijające się, takie jak Chiny i Indie, pragnące zapewnić sobie dostawy energii i swą niezależność, wybierają elektrownie jądrowe. Dlaczego mielibyśmy odwrócić się plecami do tego wyboru?

W tym kontekście byłoby szaleństwem zrezygnować w światowym wyścigu z tego wielkiego atutu konkurencyjności, jaki zapewniają nam nasze doświadczenie, nasze umiejętności technologiczne i prekursorski charakter naszych instalacji.

Kierując się tymi względami postanowiłem zjednoczyć sektor jądrowy, zacieśniając więzy między EDF a AREVĄ.

Trzeba kontynuować prace nad innowacjami. Postanowiliśmy zwiększyć środki, jakie są do dyspozycji CEA, przyznając miliard euro na energetykę jądrową w postaci pożyczki państwowej przeznaczonej na realizację czterech projektów: budowę reaktora doświadczalnego im. Jules’a Horowitz’a, budowę demonstratora reaktora 4-ej generacji Astrid, program badawczy nad bezpieczeństwem i badania nad ulepszeniem technik składowania i przechowywania odpadów radioaktywnych.

Podkreślam, że nie poddaje to w wątpliwość mego zaangażowania na rzecz utrzymania właściwych proporcji między badaniami w dziedzinie energetyki jądrowej a badaniami dotyczącymi energii odnawialnych, skoro inna pożyczka państwowa, w wysokości 2,6 miliardów euro, zabezpieczyła badania nad tym drugim zagadnieniem.

Panie i Panowie,

Żyjemy w czasach, kiedy świat stał się jedną wioską. Jesteśmy natychmiast informowani za pomocą obrazów o tym, co dzieje się na drugim końcu świata. Nie czas powracać do epoki średniowiecza, kiedy obawiano się postępu, kiedy innowacje i badania naukowe były zagrożone procesami o czary. Trzeba wierzyć w badania naukowe, trzeba wierzyć w postęp, trzeba wierzyć w naukę, trzeba wierzyć w zdolność Francji do zachowania pozycji wielkiego kraju, a to dzięki inteligencji francuskich badaczy, intelektualistów i ludzi nauki. Nie powrócimy do czasów kaganka, nie odrzucimy rezultatów ponad sześćdziesięciu lat pracy francuskich inżynierów i badaczy. Bądźmy dumni z tego, co nam dali, z tego co wnieśli. Czy powinniśmy być jedynym krajem, który odwróci się plecami do postępu?

Trzy dni temu spotkałem się z pracownikami przemysłu kosmicznego w Tuluzie. Powiedziałem im: „Jeżeli podaje się w wątpliwość sens badań w dziedzinie jądrowej, to potem zaatakuje się badania przestrzeni kosmicznej, potem podróże kosmiczne, potem robotykę, a później i przemysł samochodowy. W jakich fabrykach będziecie pracować? Gdzie znajdą się miejsca pracy dla waszych dzieci?”. Tak więc jest to bardzo istotny wybór, drodzy rodacy. To nie ja dokonałem tego wyboru. Po moich poprzednikach odziedziczyłem dobre oraz słuszne decyzje i nie mam zamiaru sprzeniewierzyć dziedzictwa po tych, którzy byli przed nami. Wprost przeciwnie, chcę pozostawić naszym następcom, naszym dzieciom, nowocześniejsze i bardziej sprawiedliwe społeczeństwo.

Dziękuję Państwu.

opublikowano 17/03/2014

Haut de page